PiS - Prawdziwa Lewica

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on czerwiec 30th, 2010 by Duncan

Czytaliście program wyborczy PiS?

Prawo i Sprawiedliwość jest partią, której program i działania oparte są o następujące założenia:

  • Zwiększenie ingerencji Państwa w Gospodarkę - cecha lewicowa (PZPR, NSDAP)

Ø kontrolowanie strategicznych gałęzi przemysłu,

Ø opóźnianie i spowalnianie prywatyzacji,

Ø zwiększenie osłon socjalnych,

Ø wspieranie związków zawodowych,

Ø polityczny wpływ na zarządy spółek prywatnych,

  • Zwiększenie ingerencji Państwa w życie Obywateli - cecha lewicowa (PZPR, NSDAP)

Ø karanie więzieniem ludzi korzystających z metody invitro,

Ø bojkot mniejszości etnicznych i seksualnych

Ø bojkot dialogu w sprawie legalizacji miękkich narkotyków

Ø bojkot poglądów religijnych odmiennych od tych propagowanych przez partie

Ø wspieranie nieudaczników o leni kosztem ludzi, którzy ciężką praca do czegoś doszli (tzw. wyrównywanie szans)

  • Zwiększenie ingerencji Państwa w Kulturę - cecha lewicowa (PZPR, NSDAP)

Ø kreowanie przez media publiczne Jarosława Kaczyńskiego, jako jednostki wodzowskiej

Ø nieobiektywne przedstawianie spraw nieprzychylnych PiSowi w mediach publicznych

Ø  forma debaty - nie będącej debatą czyli dialogiem - narzuconej przez media publiczne

Ø  IPN będący narzędziem nacisku polityczno społecznego, wojna teczkowa

  • Odwoływanie się do wielkości historycznej narody Polskiego - cecha narodowo socjalistyczna, faszyzująca (NSDAP)

Ø  rozpamiętywanie historii

Ø  wyciąganie brudów z przeszłości

Ø  podważanie osiągnięć z okresu poprzedniego ustroju

Ø  umacnianie mitu potęgi lokalnej

Ø  fobia narodowa - tutaj skierowana przeciw Niemcom i Rosjanom

Największym osiągnięciem Jarosława Kaczyńskiego jest stworzenie najbardziej lewicowej partii od czasu PZPRu i wmówienie wyborcom, że Patria ta walczy z postkomuną. Tak więc PiS jest z zasady ugrupowaniem politycznym opartym na kłamstwie!!!

Nawet, jeśli Komorowski nie jest Twoim wymarzonym kandydatem to idź na niego zagłosować, by nie dostać po 4lipca Polski rządzonej przez ugrupowanie oparte na zakłamaniu, obłudzie i fobiach wszelakich.

Tags: , , , ,

Duncyk o rzeczach oczywistych cz. kolejna ;)

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on kwiecień 20th, 2010 by Duncan

Ja wiem, że nie napisze poniżej niczego o odkrywczego, ale tak jakoś mnie ciśnie, aby się wypowiedzieć na kilka tematów.
Zacznę od tego, że można z pewnym uogólnieniem powiedzieć, iż po tragedii w Smoleńsku cała Polska zjednoczyła się w wspólnej żałobie. Życie stracili tam ludzie, których w zasadzie wszyscy znamy. Niektórych szanowaliśmy, niektórymi przeciwnie, wręcz pogardzaliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet Ci, z ofiar, z których poglądami się nie zgadzałem byli ludźmi, którzy starali się zmieniać Polskę na kraj z ich punktu widzenia - zwykle niestety różny od mojego - lepszy. Uważam, że wobec tego należy uszanować ich śmierć.
Niestety, uszanowanie śmierci, a robienie z nich męczenników i to sprawy zupełnie różne. W chwili obecnej media skupiają się na gloryfikowaniu każdej z ofiar katastrofy jakby za życia byli niemalże świętymi. Nie twierdzę, że należy ich rozliczać czy coś takiego, ale moim zdaniem uszanowanie czyjegoś życia nie oznacza przypisywania mu wyolbrzymionych bądź wyimaginowanych zasług. Tak, więc z trudem powstrzymuje kpiący uśmiech, gdy widzę internetowe posty wychwalające ludzi, których jeszcze kilkanaście dni temu opluwano i którym złorzeczono.
Co się natomiast tyczy sprawy internetowych postów to hipokryzja internautów jest czymś niesamowitym. Ludzie korzystając z dobrodziejstw pozornej anonimowości internetu wypisują takie teksty, że włosy na głowie dęba stają. Z jednej strony nawołuje się do wyciszenia, refleksji i zadumy nad tragedią by zaraz wyzwać każdego, kto ośmieli się mieć inne zdanie niż tłum. I to zwykle z użyciem licznych słów powszechnie uważanych za wulgarne lub odnoszących się do domniemanej orientacji seksualnej opluwanego.
Gdzieś tam we mnie kiełkowała mikroskopijna nadzieja, że ta tragedia naprawdę sprawi, że Polacy będą…hmm, dojrzalsi w dyskusji, bo chyba to jest to, co najlepiej ujmuje tą nadzieję. Oczywiście realistyczna część mojej natury szybko ubrała glany i z dziką szyderczą radością zadeptała nadzieję niczym tlący się niedopałek (rany ale poetycko:P). Swoją droga zawsze strasznie bawiła mnie forumowa mierzalność inteligencji. Zakłada ona, że dopóki masz poglądy zbieżne z większością forumowiczów dopóty pozostajesz osoba inteligentną. Niestety jak tylko ośmielisz wyrazić w tej „dyskusji” zdanie odmienne - nie ważne jak logicznymi i sensownymi argumentami dysponując - to zaraz zjawia się na forum taki „mierzacz intelektu”, który stwierdza, że dana osoba jak i grono, w którym się ona obraca są wyjątkowo mało inteligentne i dyskusja z kimś takim nie ma najmniejszego sensu. Siła tej retoryki uwidacznia się szczególnie w nurcie dyskusji na temat miejsca pochówku pary prezydenckiej oraz ewentualnych zarzutów o hipokryzje internetowych żałobników.
Właśnie, żałoba. Nigdy nie rozumiałem instytucji żałoby narodowej, zawsze ją bojkotowałem i choć tym razem nie marudzę na jej wprowadzenie - w końcu ogrom tragedii jest naprawdę wielki - to jednak jakoś mnie śmiech bierze na ten patos, morze łez i inne takie. Ja rozumiem, że zginęli ludzie, ale rozpatrujemy to z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze odeszli ludzi, którzy maja znajomych i rodzinę. Rozumiem, że właśnie oni są w żałobie, że oni tęsknią i, że ich życie zmieniło się po tej stracie. Moje się nie zmieniło, dlaczego więc mam płakać i bić się w pierś. Jak ktoś chce to proszę bardzo, ale nie podoba mi się presja, jaką wywierają media i cała masa ludzi, którzy są w żałobie pod wpływem trendu. Drugi punkt, z jakiego można spojrzeć na tą tragedię to utrata ważnych dygnitarzy państwowych. Szczęśliwie państwo jest tworem, którego twórcy hipotetycznie założyli możliwość wystąpienia takich zdarzeń jak katastrofa w Smoleńsku. Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale nie ma ludzi niezastąpionych i choćby nie wiem jak wychwalano tragicznie zmarłych polityków to na ich stołkach ma, kto zasiąść. Więcej, uważam, że całe to gadanie o tym jak trudno piastować stanowisko po zmarłych kolegach to można sobie między bajki włożyć. Polityka nie jest miejscem, w którym liczą się sentymenty. Owszem ludzie Ci na pewno cierpią po stracie znajomych, niejednokrotnie przyjaciół. Nie oszukujmy się jednak. Politykiem nie zostaje ktoś, kto kieruje się w życiu sentymentem i sercem. Polityk musi myśleć, a myślenie nakazuje, aby po oczekiwanym przez wyborców okresie żałoby zabrać się do pracy i starać zapewnić ciągłość polityki własnego ugrupowania i państwa.
Tak, więc zastanawiam się, czy opłakujemy ludzi czy stanowiska. Bo jeśli ludzi to nie widzę sensu opłakiwać kogoś, kogo się nie znało - bo tak naprawdę ich nie znaliśmy. Jeśli stanowiska…cóż opłakiwanie stanowisk mówi samo za siebie.
Trzecia sprawa, która mnie mierzi to ciągłe porównywanie katastrofy do zbrodni w Katyniu i chory polski mesjanizm. W 1940 roku w Katyniu zginął kwiat polskiej inteligencji. Ponad dwadzieścia tysięcy wykształconych polaków zamordowanych przez armie czerwoną. Więc zestawiając ich z niecałą setką ofiar w Smoleńsku, którą uparcie nazywa się kwiatem polskiej inteligencji jest moim zdaniem nieco żenujące. Polacy uwielbiają porównywać, ale to porównanie jest nie na miejscu. Gdy słyszę w mediach zapłakane głosy ludzi twierdzących, że tragedia ta zagroziła istnieniu Polski, jako kraju to naprawdę załamuje ręce na głupotą obywateli. Ja rozumiem, że kogoś to mogło dotknąć, ale tego typu teorie są, co najmniej bzdurne i świadczą i żałośnie niskim poziomie wiedzy z zakresu funkcjonowania Państwa. Oczywiście zaraz przy tym pojawia się lament o tym jak to Bóg (ten rzymskokatolicki rzecz jasna) doświadcza polski naród. Ludzie wyluzujcie i spójrzcie choć czasem poza czubek własnych nosów! Jeśli Polska jest doświadczana to co maja powiedzieć dzieci w Afryce, ofiary konfliktów na bliskim wschodzie czy Bałkanach? Jak mają się czuć narody które naprawdę od wielu lat cierpią jeśli kraj taki jak polska uważa się za „doświadczany przez Boga”. Niestety my zamiast coś robić wolimy siedzieć na tłustych zadkach i marudzić jak nam źle, niedobrze i jak nas historia doświadcza.
Pozostając przy temacie porównań to musze przyznać, że bardzo rozczarował mnie Pan Rymanowski, który jest (był??) naprawdę wyśmienitym reporterem i prowadzącym, ale porównując katastrofę w Smoleńsku do śmierci Jana Pawła II chyba nieco przesadził. Śmierci Papieża się spodziewaliśmy, był on człowiekiem w słusznym wieku i bardzo schorowanym. Ponadto, co najważniejsze, śmierć ta nie miała bezpośredniego wpływu na polską politykę tak wewnętrzną jak i zewnętrzną. Tragedia Smoleńska, choć - wbrew temu co lansują media - istnieniu Państwa nie zagraża to na pewno w istotny sposób odciśnie się na jego funkcjonowaniu zwłaszcza w wypadku Prawa i Sprawiedliwości, które straciło najwięcej członków.
Ukoronowaniem dziwacznych, porownań była jednak wypowiedź prezentera zdaje się Polsatu, według której śmierć Prezydenta i podróżujących z nim ludzi była hołdem dla ofiar Katynia. Byłem w takim szoku, że nawet nie spamiętałem nazwiska owego redaktora. No, bo skoro był to hołd to ja rozumiem, że samolot rozbił się specjalnie!? Normalnie słów brakuje. To teraz jak ktoś ma wypadek samochodowy koło Oświęcimia to jest to hołd dla ofiar holocaustu. Bo tak wynika z wypowiedzi Pana redaktora.
Inną kuriozum jest powtarzana w mediach opinia, że Polska została osierocona. Będę wredny i przeanalizuje ten zwrot dokładnie. Ojczyzna z racji formy żeńskiej powszechnie uważana jest za matkę swych obywateli. Jest to utarty poetycki obraz matki ojczyzny roztaczającej swą piecze nad obywatelami, którzy występują w tej konstrukcji, jako Dzieci. Zastanawiam się jak wobec powyższego matka może zostać osierocona tracąc dzieci!? Oczywiście można uznać, że stwierdzenie to jest prawdziwe, ale wtedy musimy założyć, że to Para prezydencka była instytucją rodzicielską nad osieroconą Ojczyzną. Takie założenie prowadzi jednak do punktu, w którym zakładamy, że dwoje ludzi stoi nad ojczyzną, a to jest już niezdrowe.
Tego typu przypadków można wymienić znacznie więcej począwszy od jawnie homofobicznego sobotniego kazania w Katedrze św. Jana po rozważanie męczeństwa Pana Kurtyki. Jednak całą sytuacje podsumowuje najlepiej fakt, że na pogrzeb do Krakowa po mimo pięknej pogody zamiast zapowiadanego miliona przybyło niecałe 40tys. Poza tym muszę przyznać, że bardzo nie żałobnie wyglądali ludzie z uśmiechem machający do kamery.
Koniec końców dochodzę do wniosku, że media podeszły do całego zdarzenia bardzo nieprofesjonalnie i obłudnie. Głośno podnoszono temat zadumy, wyciszenia i żałoby, podczas gdy serwisy medialne prześcigały się w sensacyjnych tematach i żerowały na ludzkich tragediach nakręcając poczucie wielkiej smuty. Trochę to wszystko było dla mnie nieszczere. Bo jeśli ktoś nosił żałobę w sercu to ja naprawdę to szanuje. Tyle tylko, że tym czego na pewno media nie zrobiły to nie pozwoliły się ludziom wyciszyć…ale gdyby pozwolili spadła by oglądalność. Ot prawa rynku.
Teraz, gdy jesteśmy już po żałobie, po sporach dotyczących brukania Wawelu czas wrócić do normalnego życia. Wiem doskonale, że niewiele się ono będzie różnić od tego przed katastrofą. Mam tylko nadzieję, że moje obawy się nie spełnią, że nasze społeczeństwo po mimo tragedii potrafi myśleć i kiedy przyjdzie wybierać będzie kierowało się rozumem, a nie wykreowanym przez media i spin doctorów współczuciem.

Tags: , , , , , ,

O Powstaniu W-szawskim słów kilka

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on sierpień 2nd, 2009 by Duncan

Przez cały miniony weekend trwały w Warszawie huczne obchody 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Kiedy Prezydent miasta Stalowa Wola zapowiedział, że nie będzie włączał o godzinie 17 syren ponieważ nie będzie czcił przegranego powstania w telewizji TVN pojawiła się cała masa przeprosin od mieszkańców tegoż miasta.
Tak, więc po raz kolejny zaskoczyła mnie głupota Polaków.
Powstanie Warszawskie nie zrealizowało żadnego ze swych celów. Ceną za głupi zryw tysięcy naiwnych młodych ludzi, którzy myśleli, że mogą być żołnierzami było życie tysięcy mieszkańców stolicy oraz niemal doszczętne zniszczenie miasta.
Niemniej od jakiegoś czasu, co roku z wielką pompą świętuję się masowy mord, jaki de-facto Warszawiacy zorganizowali Warszawiakom. I nie mówię tu, że powstać nie trzeba było. Więcej, powstać należało. Tyle, że nie z przysłowiową szabelką na czołgi, ale z głową i rozwagą. Prawdę jednak jest taka, że teraz to sobie można pisać i spekulować a i tak niewiele z tego wyniknie. Co było jest faktem i choć wielu ludzi z miłościwie nam panującym Presitente na czele chciało by aby Powstanie było czymś więcej niż tylko kolejną klęską narodu to tak nie będzie. To była klęska - militarna, polityczna i moralna.
Fakt, świat zobaczył jak walczy Polak. Świat zobaczył, że Polak walczy dzielnie, ale bezmyślnie i głupio marnując siły i wykrwawiając się zanim do czegoś się przyda. Gorzej, że teraz zamiast uczcić tych ludzi faktycznie minutą ciszy rozpamiętuje się Powstanie i doszukuje w nim czegoś, czym nie było starając się na silę przekuć je w zwycięstwo. Boli to tym bardziej, że jedyny zryw, który zakończył się sukcesem jest zapomniany. Dopiero rok temu zaczęło się w Polsce mówić więcej o Powstaniu Wielkopolskim, choć nadal to, które było klęską jest od niego ważniejsze.
Solidaryzuje się, zatem z Prezydentem Stalowej Woli. Nie uważam za stosowne rozpamiętywać błędu i porażki, jakim było Powstanie Warszawskie. Nie twierdzę, że należy o nim zapomnieć. Przeciwnie należy je traktować jak błąd, z którego powinno się wyciągać wnioski.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że niczego nie zmienię. Jesteśmy już takim dziwnym narodem, który wierzy, że jest coś takiego jak honorowe zwycięstwo:

- Walczyli my z honorem panie sierżancie, szkoda tylko, że wszyscy gryziemy teraz glebę, a nasze baby gwałcą wściekli żołnierze wroga.
- Może trzeba było jednak poczekać na pomoc?
- Ruskich? Już prędzej sam sobie w łeb strzelę!
- Nie, Aliantów
- A po cholerę mają mi jakieś jankesy zwycięstwo odbierać Panie Sierżancie!!
- No właśnie. Po co.

Tak, więc honor Polaka został uratowany. Niestety Polak przy tym zmarł, ale tak to już jest na tym świecie. Ktoś musi umierać, aby ktoś mógł żyć. Nie minęło, zatem 70 lat jak Polski Prezydent przyjeżdża uczcić honorowe zwycięstwo Polaków niemieckim autem.
Kto zatem wygrał tą cholerną wojnę??
No honorowo to na pewno my! Uczcijmy to!

Tak na koniec to zgodzę się z pomysłem mojej Kochanej, która to zaproponowała, aby zrobić ogólny dzień klęsk narodowych. Można by wtedy za jednym zamachem uczcić wszystkie nieudane powstanie, Katyń, zdradę na Jałcie, 50 lat tak zwanej komuny, górników i stoczniowców, wybór Kaczyńskiego na prezydenta i jeszcze wiele innych.

Ps. Poniżej zdjęcie “Landrynków Warszawskich”. Nowego szlagieru firmy Słodkie Upominki.

Landrynki Warszawskie!!! Ummm! Pycha ;)

Tags: , , , , ,

„Szklane wieże”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Tak zwane wiersze on lipiec 7th, 2009 by Duncan

Zamknięci szczelnie w domkach z naszych snów zbudowanych
Wielbimy próżnych bogów, co losem naszym grają
W niedorzeczności codziennego życia głęboko zaplątani
Gubimy sens radości i cel
Goniąc za ofiarą dla tych, co z góry spoglądają
Wyzbywając się godności biegniemy w wyścigu
Przed oczyma wciąż mając miraż - nagrodę na mecie
By nie pamiętać o tym, kim byliśmy rzucamy się w wir pracy
Owocami, której kupimy łaskę bogów
Kolejne złudzenie
Otoczeni kokonem cynizmu barykadujemy się w naszych snach
Szukając schronienia przed wiatrem zmian wiejącym z szczytów szklanych wież
Naginającym nas na swą modłę, łamiącym i powoli zadającym nam śmierć
Nim dobiegniemy do mety, nim zakrwawionym szlakiem wejdziemy na szczyt
Wierząc, że tego właśnie chcieliśmy
Uciekamy od siebie samych, których zostawiliśmy za drzwiami dzieciństwa
Giniemy spadając ze schodów, kiedyś takich wielkich.
Przed drzwiami cicho płacze porzucone dziecko
Samotne, zagubione wydarte z czyjejś duszy, aby nie przeszkadzać
Przecież być wiecznie dzieckiem - to nie wypada
Przyciśnięci ciężkim wiekiem naszych trumien, które sobie sami zbiliśmy
Leżymy samotnie śpiewając pogrzebowe pieśni
O tym, jakie było nasze życie.
Pieśni są bardzo krótkie, i bardzo smutne
Bardzo ciche
Szklane wieże wciąż lśnią poznaczone krwawymi szlakami
Niczym kryształowe sztylety wbite w błękit nieba
Choć nas już nie ma to wyścig wciąż trwa
Myślicie, że zrobi dla was wyjątek?
…nie łudźcie się!

Tego, co korporacja robi z człowiekiem nie zrozumie chyba nikt, kto w niej nie pracował. Tak, więc wszyscy Ci, którzy przyglądają się krawaciarzom pełnym litości wzrokiem nie wiedzą za bardzo, co widza. Maja przed oczyma obraz, który sami sobie stworzyli, lecz jest to obraz daleki od rzeczywistości.
Prawda jest, bowiem dużo bardziej wredna, niegodziwa i paskudna niż im się wydaje…

Właśnie skończyłem czytać „Córkę Łupieżcy” Jacka Dukaja. Trudno mi o niej pisać obiektywnie. Przeczytałem ją dopiero raz. To mało jak na książki tego autora. W chwili obecnej wżera mi się ona dopiero w głowę, przepływa przeze mnie i skłania do wielu dziwnych i chwilami niepokojących przemyśleń. Także w aspekcie tego, do czego ja sam zmierzam. Wciąż kłócą się we mnie dwie postawy. Ciągły dysonans pomiędzy tym, co chce robić, a tym, co powinienem robić. W momencie, gdy dotarło do mnie, że mój problem nie jest jeden jedyny i wyjątkowy stało się coś ciekawego. Przez chwile poczułem się jak człowiek, który spacerując swobodnie tysiąc metrów nad ziemią nagle zrozumiał, że nie potrafi latać. Wykonałem wtedy kilka gwałtownych ruchów niczym kojot z kreskówki i zacząłem spadać. Przez chwilę syciłem się tym spadaniem i bardzo chciałem uwierzyć, że nic więcej nie mogę zrobić, a potem poleciałem.
Spojrzałem wtedy na otaczających mnie ludzi. Wszystkich. Ci, którzy mieli cele i potrafili do nich dążyć nie raz robili to, czego nie lubili, co nie sprawiało im przyjemności i nie sprawiało, że byli z siebie dumnie. Jednak świadomość tego, że robią coś by osiągnąć to, czego pragną, a nie siedzą i narzekają jak wokół źle i niedobrze sprawiała, że mogli znieść wszystko.

Zawsze jest wybór. Moim wyborem jest obecnie pracować w miejscu, które zapewni mojej powiększającej się rodzinie spokojny byt. Jak wiele jestem w stanie za to zapłacić? Nie wiem. Na pewno wiele. Gdy na szali ważą się losy osób tak bliskich zmienia się punkt widzenia. Pozostaje wiara w to, że cokolwiek zrobię będzie to coś słusznego. Wiara, że w środku pozostaną sobą…dziękuję Panu za pomoc Panie Dukaj.

…choć są trzy (i pół) osoby, które bardziej od niego zasługują na podziękowania. Jedną z nich jest moje Kochanie. Dwie pozostałe wiedzą, że to o nich…choć jedna może w to nie do końca wierzyć ;P

Tags: , , , ,

“Iwonka & Duncan: Year One”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Tak zwane wiersze on maj 28th, 2009 by Duncan

Mogę mówić, pisać…wolałbym nie śpiewać ale też mogę. I co z tego skoro nic nie odda tego co mnie w ciągu minionego roku spotkało. Postarałem się jednak to ubrać w słowa. To nie wiersz to po prostu…

„Wyznanie”

Zakochałem się
W kobiecie pomiędzy wierszami
Z uśmiechem siedzącej na huśtawce
Rozpiętej miedzy światami

Zakochałem się
W dziewczynie z blasku księżyca utkanej
O niewinnym uśmiechu
I oczach, w których ktoś zamknął gwiazdy

Zakochałem się
W namiętnej pasji tego, co między nami
Wsłuchany w jęk Jej rozkoszny
Pod palcami czując wyprężone ciało

Zakochałem się
W dziewczynce, którą zawsze będzie
Dojrzałej kobiecie, którą jest, na co dzień
I w matce, którą się niedługo stanie

Zakochałem się
W mojej najlepszej przyjaciółce
Pomiędzy moim i ludzi światem stojącej
Na straży mnie i siebie zarazem

Zakochałem się
W osobie na pozór tylko zwykłej
Z ukrytym w głębi siebie ogniem
I radosnym szaleństwem

Zakochałem się
W tym jak się śmieje, jak śpi, jak kocha
W Jej pasji życia
Którą dopiero po czasie dostrzegłem

Zakochałem się
W tym, co możemy razem osiągnąć
Co stworzyć i co wypracować
Trzymając się razem za ręce

Kocham
Sen, który wyszedł z mej głowy
Marzenie, które oblekło się w ciało
I powiedziało tak…kiedy Ją spytałem…

Ukochanej Żonie i Przyjaciółce
w Pierwszą rocznicę ślubu.
Krzysztof „Duncan” Słomkowski
Mąż

Tags: , , , , ,

Amputujmy Historie

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on maj 13th, 2009 by Duncan

Dochodzę ostatnio do wniosku, że w zasadzie powinienem przestać oglądać programy informacyjne. Skoki ciśnienia, które temu towarzyszą (oglądaniu programów…nie dochodzeniu do wniosków) doprowadzą mnie w końcu na cmentarz - ciekawe czy Moje Kochanie będzie mogło wtedy pozwać państwo. Ostatnio do szału doprowadziły mnie dwie grupy zawodowe - górnicy i stoczniowcy.
Znam ludzi z wyższym wykształceniem którzy tyrają w marketach bo pracy nie mogą znaleźć. Poznałem kiedyś człowieka z doktoratem, który nalewał paliwo na stacji benzynowej. Znam muzyków z jednego z najlepszych polskich zespołów folkowych, którzy muszą traktować muzykę jako „drugi zawód” bo nie są się w stanie utrzymać z grania. W tym świetle zadaje sobie pytanie: dlaczego ci wszyscy harujący na swoje utrzymanie ludzie mają dofinansowywać upadający i nierentowny relikt PRLu?? Bo tak naprawdę cała rządowa i ewentualna unijna pomoc jest opłacana z naszych podatków. Ja osobiście nie mam zamiaru pracować na to by dawać źródło utrzymania ludziom, którzy potrafią nasz kraj tak skutecznie ośmieszać jak to ostatnio zrobili tak zwani „działacze” Sierpnia 80′. To właśnie przez działania takich ludzi i takich organizacji w Polski przemysł nie chcą inwestować zagraniczne koncerny. Polskie związki zawodowe, które przypisują sobie tak zwane wywalczenie dla polski wolności tak naprawdę stały się ostatnim bastionem PRLu.
Zaraz obok stoczniowców stoją górnicy, którzy wciąż domagają się podwyżek, a zarabiają dużo lepiej niż większość młodych ludzi po studiach. Owszem jeśli podzieli się ich pensję przez liczbę dzieci - zwykle więcej niż dwoje - i doda do tego niepracującą małżonkę to faktycznie wychodzi niewiele. Dalej sytuacja jest niemal identyczna jak w wypadku stoczni. Pytanie jest również podobne: dlaczego społeczeństwo ma dopłacać do nierentownych kopalń. No dobra tutaj mamy do czynienia z bezpieczeństwem energetycznym kraju…no i dzięki temu górnicy mogą skuteczniej szantażować państwo. Jednak jest nieco dziwne gdy dwa ośrodki walki z socjalizmem domagają się teraz jeszcze większych osłon socjalnych gdyż wstyd im przyznać ale tęsknią do tego co mieli przed rokiem 89′.
W tym momencie na scenę wkracza moje ulubione ugrupowanie polityczne, Prawa i Sprawiedliwa obecnie opozycja ciągle straszy nas duchami PRLu, wyciąga teczki i walczy z komuną. PiS aktywnie wspiera działania obydwóch grup zawodowych i muszę przyznać całkiem sprawnie wykuło z nich ostrze wymierzone w obecny rząd. Partia braci Kaczyńskich mieni się wybawcami wolnej Polski, Młotem na Komunę i Liberałów, jednak jeśli spojrzymy na ich program to widzimy narodowy socjalizm. Duża ingerencja państwa w sprawy gospodarki, ograniczenie działań innych opcji politycznych, walka z wszelkimi mniejszościami idealizowanie własnej nacji, odwoływanie się do chlubnej przeszłości oraz wodzowski model rządów. Czy to nie przypomina czegoś? Podobnych elementów można się dopatrzyć w faszystowskich Niemczech, Korei Północnej, Chinach z czasów Mao czy na Kubie Fidela Castro o ZSRR nie wspominając.
Niemniej jakimś cudem partię tę wciąż popiera 25% wyborców!?!
No i tutaj dochodzimy do setna sprawy. Bo jak dla mnie podstawowym problemem jest tutaj ostatnie 50 lat polskiej historii. Nie uważam aby PRL był systemem strasznie złym. Był po prostu ustrojem, który się nie sprawdził. Miał swoje wady i zalety. W demokratycznym państwie każdy może komentować przeszłość jak chce. Mimo to nieco dziwne jest iż opinie o strasznych zbrodniach komunizmu najgłośniej wygłaszają dwaj ludzie, którzy odebrali PRLowskie wykształcenie, nigdy nie byli internowani, a w czasach „strasznej komuny” mieli nawet swoje „5 min” na srebrnym ekranie. Należy zauważyć, że wszystko to było możliwe pomimo akowskiej przeszłości ich ojca. Nie wiem jak wam, ale mnie coś tu nie pasuje. Niemniej dowodów na jakiekolwiek ich powiązanie z byłym ustrojem jest tyle co na SBcką przeszłość prezydenta Wałęsy więc dalsze rozważanie tego tematu zostawię pracownikom IPNu.
Wracając jednak do tematu amputacji historii chciałbym zauważyć, że Polacy jako naród zawsze mieli ciągoty mesjanistyczne. Tak więc naszym zdaniem bez Polski Niemcy nie zostały by pokonane a komunizm obalony. Nie twierdzę, że się do tych dwóch wydarzeń nie przyczyniliśmy. Uważam tylko, że obecnie zamiast wykorzystać nasz udział w Historii gryziemy się między sobą i roztrząsamy mało ważne sprawy takie jak SBcka przeszłość drugiego po Janie Pawle II najbardziej rozpoznawanego Polaka na świecie. Plątamy się w pyskówki z niemieckimi brukowcami zamiast pokazywać światu, jak bardzo przyczyniliśmy się do wygrania II Wojny Światowej. Kręcimy filmy, które pokazują ludzi bez skazy. Takich w których nikt nie wierzy i od których aż mdło się robi zapominając, że tym co stanowiło o ich sile było właśnie ich człowieczeństwo. Ich wady i słabości, które potrafili przezwyciężać. Wszystko to sprawia, że dochodzę do wniosku iż faktycznie lepiej będzie chyba ostatnie 50 lat polskiej historii odciąć i zakopać gdzieś głęboko zamiast ją rozdrapywać, gwałcić i poniewierać. Bo mimo wszystko jakakolwiek by ona nie była jest to Nasza Historia i należy jej się szacunek.
Chociaż szacunek to akurat to czego z polskich włodarzy chyba nie da się wykrzesać.
Nie twierdze przy tym, że należy ową przeszłość idealizować. Trzeba ja wykorzystać. Mam nadzieje, że w końcu się nauczymy pokazywać światu coś więcej niż bandę skłóconych „Polaczków” przekrzykujących się kto większy zdrajca i tłukących teczkami po głowach. Nie jestem patriotą ale mierzi mnie cała masa absurdów, które widzę wokół. Irytuję mnie głupota polskich polityków, którzy jakby nie zdają sobie sprawy z tego, że to co wychodzi im najlepiej to rzucanie Polsce kłód pod nogi. I nie, to nie jest Patriotyzm. Tak zwane bronienie polskich interesów w sposób taki jak robią to związki zawodowe czy działacze opozycji to nie tylko wstyd dla obywateli ale także przeszkoda dla przedsiębiorców. Tak więc miło by było wyrzucić do śmieci tę całą stertę nic nie wartych górnolotnych haseł, wziąć się do roboty i sprawić, że Polska naprawdę byłaby krajem którego obywatele nie muszą wstydzić się swojego pochodzenia…
…i znów było patetycznie. Heh wiem, że nic nie zmienię, ale i tak musiałem to napisać :)

Tags: , , ,

Ludzie stanowczo zbyt mi bliscy…

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on maj 13th, 2009 by Duncan

Wymiana sms’ów po nagłym urwaniu rozmowy telefonicznej - prawdopodobnie z powodu braku zasięgu w górach gdzie Ona przebywa.

On - Ot, góry
Ona - No nie poradzisz…Sterczy taka i ani drginie;)
On - …? A Ty musisz ciągle o seksie!!! ;P
Ona - Jasne, będę brał cię w…stokrotkach i koniczynie :P
On - Jesteś PUSTA! Jak Nosferatu Z kosmosu!
Ona - Nie to nie idę po wódkę i zrobię sobie nalewkę z pokrzywy :P nie dostaniesz na zimę :P
On - I tak bys mi nie dała…nie jestem w Twoim typie :P
Ona - No fakt, ja wolę przeintelektualizowanych, napuszonych, bucowatych wykładowców, najlepiej nieletnich i z dużą pensją :P
On - No tak. Wiedziałem, że tylko wielkość się liczy. To się nazywa przedmiotowe traktowanie ludzi :P

No i tak sobie myślę, że fajnie, że jesteście.

Bogowie obdarowali mnie wspaniałymi przyjaciółmi. Wprawdzie z niewielkimi wyjątkami musiałem czekać za wami trochę czasu ale jak już się pojawiliście to wrośliście w moje życie tak, iż nie wyobrażam go sobie bez Was.

Dzięki Wam wszystkim za to, że jesteście.

Bo moje życie czasem się wywraca, przekręca i rzuca na boki. Głównie za sprawą tego, że zbyt wiele myślę…albo zbyt mało. Szczęśliwie przyszłość ciągle jest w ruchu i nie ważne jak bym się nie wytężał zawsze pojawia się jakaś taka jej wersja na którą nie byłem przygotowany. Dobrze, że wtedy jesteście by mnie z tej rzeki wyciągnąć…dzięki za to. Napisałem, że to jest szczęśliwe…no bo w zasadzie gdyby tego nie było to by się żyło strasznie nudno. Heh. Fajnie mi…mam cudowną żonę, wspaniałych przyjaciół, kochającą rodzinę, liczne pasje i zainteresowania i nawet…pracę na którą mogę narzekać ;)

Tak zdecydowanie mi fajnie…

Martwi mnie tylko trochę, że czasem praca wywiera na mnie zbyt wielki wpływ. Bo korporacja naprawdę ryje w głowie. Narzucany w „garniturkowie” sposób myślenia powoli ale uparcie przesącza się do mózgów…niczym Borg. Prędzej czy później każdy pracownik zostanie zasymilowany. No prawie każdy…legenda głosi, że nad samym morzem jest taka mała kamienica otoczona przez trzy korporacyjne biurowce. Mieszkańcy tej kamienicy dzielnie stawiają opór krawatom. No, ale to temat na inną opowieść ;)

Dzięki…nie będę was wszystkich wymieniał. Jest Was niewielu, a poza tym i tak wiecie, że to o Was…

Tags: , , ,

Polaków o seksie rozmowy

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on maj 11th, 2009 by Duncan

Niedziela. Oboje szykują się do wyjścia do kościoła. Ubierają buty.
- Ona - będziemy się dzisiaj pieprzyć
- On nieco zdziwiony - Taaa, pewnie, a czemu pytasz?
- Ona - Bo głowa mnie boli
- On - ale to zwykle jest znak, że seksu nie będzie.
- Ona - Tak ale dziś mi się przyda na poprawę krążenia

Tags: , , , ,

Taka refleksja…

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Tak zwane wiersze on kwiecień 28th, 2009 by Duncan

„W Zawieszeniu”

Zawieszony w czasu trwaniu
Spoglądam błyszczącymi oczyma
W światło gwiazd odbite od powierzchni jeziora
Noc cicho szepcze do ucha
W pustej dłoni tkwi wspomnienie dotyku
Zawieszony w rzeczywistości pojmowaniu
Próbuje zrozumieć świata serca bicie
Niosące się wśród leśnych ścieżek i miejskich ulic
Poranne słońce świeci mi w oczy
W pustej głowie tkwią wspomnienia twojego uśmiechu
Zawieszony trwam
Próbuje słuchać, rozumieć, pojąć
Gdzieś na skraju świadomości wymyka mi się sens
Tryby jak opętane pracują w mej głowie
Ciche tykanie
Coraz szybciej i szybciej
Zawieszony w poznaniu sensu
Krzyczę chcąc zatrzymać świat
By jutra nie było
…ale jutro jest juz dziś
Zawieszony we własnym życiu
Uczę się go na nowo
Wstaję, oddycham, wracam do życia
Znów czuję dłoń Twoja w mojej
Twój uśmiech nie jest juz tylko wspomnieniem
Ruszamy w dalsza drogę…

ΞΟΞ

Rozmowa z kimś mądrym uświadomiła mi jak wielkie szczęście mnie spotkało…i jaki byłem mądry, że nie wypościłem go…jej z rąk.

Tags: , , , ,

„Duncan o rzeczach oczywistych cz.5: Bliski Wschód”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on styczeń 15th, 2009 by Duncan

Izraelskie czołgi ostrzelały szkołę, w której schronili się palestyńscy uchodźcy. 40 osób zginęło ponad 50 zostało rannych. Sami cywile.

Gdzie jest granica?

Od czasu powstania państwa Izrael po II wojnie światowej sytuacja w tym rejonie jest niestabilna. Nie znaczy to, że wina za całość problemu ponoszą Izraelczycy. Nie znaczy to tez jednak, że całość winy leży po stronie sąsiadujących z Izraelem państw Arabskich.

Nie ma czegoś takiego jak fanatyzm religijny w skali globalnej. Fanatykami są poszczególne jednostki, natomiast masy ludzkie działają dla zysku. Prawdziwi fanatycy są wykorzystywani przez tych, którzy wiedza jak na fanatyzmie zarobić.

Co stoi, bowiem u podstaw terroryzmu? Jest to chęć osiągnięcia rozgłosu i osiągnięcia celów realizowanych przez organizacje metodami dużo bardziej wybuchowymi aniżeli dyplomacja. Problem polega na tym, że ktoś mądry wpadł na to, że wykrzykując pełne religijnego zapału hasła może pozyskać dla swojej „sprawy” masę sponsorów. Nie ważne czy owi sponsorzy są fanatykami czy tylko bogatymi szejkami chcącymi wierzyć, że wsparli „sprawę”. Liczy się to, że pieniądze płyną.

Zastanawia mnie ile z tych sum jest przeznaczanych faktycznie na cele związane z terroryzmem, a ile ginie na prywatnych kontach, co sprytniejszych przywódców organizacji terrorystycznych?

Jeśli spojrzeć nawet pobieżnie na historię kultury arabskiej to można zauważyć, że pojawienie się terminu Jihad tłumaczonego jako święta wojna związane było bezpośrednio z koniecznością obrony ich wiary przed agresją europejskiego chrześcijaństwa. Próba odbicia ziemi świętej była tylko pretekstem do wskazania królestwom Europy wspólnego wroga. Do tej właśnie ideologii obrony wiary odwołali się właśnie współcześni terroryści. Mieli ku temu dokładnie taki sam powód jak średniowieczni włodarze kościoła. Wtedy zbierano datki na krucjaty teraz przelewa się fundusze na świętą wojnę.

Jeśli spojrzy się na choćby historię współczesnego Afganistanu to widać, że za wzrost znaczenia Talibów i ich fanatyczne zapędy odpowiedzialne jest przede wszystkim USA. Kongres zezwalał na przekazywanie olbrzymich sum pieniędzy, broni i szkolenie Afgańskich bojowników. Pozyskane wtedy wyposażenie służy teraz między innymi do atakowania polskich żołnierzy okupujących Afganistan. Doświadczenie, które Talibowie zdobyli w owym czasie służy do szkolenia arabskich terrorystów, którzy w fanatycznym szale nie zwracają uwagi na to, ze tak naprawdę są tylko marionetkami służącymi zdobywaniu kasy.

Czy racje mieli twórcy „Tajnej wojny Charliego Willsona”, którzy pokazali, że oprócz tego jak prowadzić wojnę należy uczyć tego jak żyć po jej wygraniu?

Niestety nie zrobiono tego. Zamiast tego utrzymano pogląd jak dobrze można zarabiać na wojnie.

Szczuje się, więc na siebie dwa narody, prowokuje starcia i konflikty. Osoby, które to robią nie patrzą na ofiary licząc tylko to jak szybko zarobią.

Kiedy patrzę na konflikt na bliskim wschodzie to widzę terrorystów walczących z terrorystami. Jedni i drudzy tak samo głupi i tak samo ślepi dziesiątkują cywilów w imię „sprawy”, która jest tylko przykrywką do bogacenia się jednostek. Ludzi, którzy są na tyle bezwzględni, że nie wahają się zarabiać na śmierci.

Tags: , , , ,