Wesołych??…świąt

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Rozdroża on grudzień 26th, 2008 by Duncan

When snow pada na trotua
And the children happy are,
When slizgawka on the street,
And we all a grzaniec need,
Then you know, to wydarzenie:
it’s Boże Narodzenie.
All parkingi sa zajęte,
People jeżdża jak najęte,
Tesco, Karfur, Hypernova,
Goraczka przedzawałowa
Shopping choinkowe things
And the Christmas bell rings.
Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesołych Swiat, wesołych Swiat,
Merry Christmas, pozdrawiam Was…
Mother in the kitchen bakes
Sernik, piernik, śledzie makes
Daddy zaś w living pokoju
Choinkę nam stawia w znoju
He is hanging bombki szklane,
Where drabina he dostanie…
Finally rodzinka cała
W living room’ie się zebrała
Now sings the happy family
“Oh, what a wonderful christmas tree”
And in the house każdy zajęty
Roz-packing swe cud prezenty.
Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesołych Swiat, Wesołych Swiat,
Merry Christmas, pozdrawiam Was…
Mama ukryta finds pod choinkę
Patelnię z teflonu i nowa szminkę,
Tata gets socks and new krawatkę,
Children zabawki i shirts na dokładkę.
Prezydent speaks potem on TV,
Wszystko around in harmony…
…póki się mother do kitchen nie udała i wielki fire w piecyku ujrzała.
And so comes brave straż pozarna,
Na wszystko ready i bardzo ofiarna
And they bring very long węże
I drabiny swe potężne
otwarli zawory i water aż chlupie,
Christmas is tera na pewno w …..
Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesołych Swiąt, wesołych Swiat,
Merry Christmas, pozdrawiam Was…

Dziwne te święta.
22 grudnia po długiej i wyniszczającej walce z chorobą odszedł Ozzy - kot z pieprzykiem.
Było dużo łez…
Była też świadomość, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Była świadomość, że miał dobry dom i mieszkał z ludźmi którzy go kochali. To pomogło, ale tylko trochę…było dużo łez.
Po drugiej stronie mostu jest rzeka która według legend pełna jest mleka. Wyskakują z niej ryby prosto do kocich misek. Na łąkach zielonych pasą się puszki z żarciem które otwiera się jednym machnięciem łapy. Pod miotłami mieszkają myszy, które zawsze chcę się gonić a inne koty zawsze są skore do zabawy…za tęczowym mostem w Valhalli dla mężnych kotów.
Świadomość tego pomaga…

Kolejne dni upłynęły pod znakiem pierwszej wigilii w Poznaniu. Było dużo śmiechu, ciepła radości. Była świadomość, że życie może być wspaniałe, że mam piękną żonę, cudowną rodzinę oddanych przyjaciół i jestem szczęśliwy…dziękuje wam wszystkim za to, że tak jest.

Święta upłynęły zatem pod znakiem kontrastów. To chyba pozwala mi w pełni docenić ich piękno…

Ps. Na górze jest powtórka sprzed roku. Autor nieznany. Niestety nie ja :)

Tags: ,

Już jest…

Posted in Rozdroża on grudzień 16th, 2008 by Duncan

Cóż mogę więcej powiedzieć…odliczanie do 1 Maja rozpoczęte.
Oby tylko nie spaprali tego jak III części X-men’ów ;)

Tags: ,

Jarmark Aniołów

Posted in Rozdroża on grudzień 8th, 2008 by Duncan

Była zimna grudniowa niedziela. Ludzie tłoczący się na wewnętrznym dziedzińcu klasztoru Dominikanów przyszli na Jarmark aniołów. Można się tam było napić ciepłej herbaty posilić pysznym piernikiem czy wesprzeć świątynie kupując liczne związane z aniołami pamiątki. W powietrzu unosił się mikołajkowy nastrój. Dzieci się śmiały, a sprzedawcy z uśmiechem zachwalali oferowane towary.
Do jednego ze stoisk podszedł długowłosy mężczyzna. Miał na sobie ciepły zimowy płaszcz do pół uda. Starannie przycięte czarne włosy opadały mu na ramiona. W dłoniach trzymał papierowy kubek z gorącą herbatą. Mężczyzna dmuchał na napój i pił go ostrożnie małymi łykami. Sprzedawca uśmiechnął się do niego promiennie.
- Mogę w czymś pomóc - spytał przymilnie - mamy duży wybór obrazów i figurek z aniołkami. O proszę to na przykład Archanioł Gabriel.
- Ale Gabriel tak nie wygląda - powiedział spoglądając pogodnie na sprzedawcę swoimi fioletowymi oczyma - rozmawiałem z nim wczoraj zanim przysłał mnie tutaj - w jego głosie słychać było dziwną drażniącą nutę.
- Spieprzaj stąd łachmyto - syknął sprzedawca. Jego twarz stężała, spojrzenie zatrzymało się na wiszącym na szyi srebrnym pentagramie, a głos wyrażał absolutną pogardę - myślisz, że wstawisz sobie w oczy świecące szkła, słuchasz tej swojej bluźnierczej muzyki i oddajesz cześć diabeł jeden wie, komu to możesz sobie kpić z boga i jego aniołów. Wynoś się stąd, to święte miejsce nie dla takich jak ty.
- Obawiam się, że niewiele tu już pozostało świętości - odparł uśmiechając się mężczyzna.
- Precz! - krzyknął sprzedawca wskazując palcem bramę. Błysnął flesz. Mężczyzny nie było.

- Dziwne - powiedziała dziewczyna wychodząca przez klasztorną bramę.
- Co dziwne? - Spytała jej idąca obok przyjaciółka.
- a nic. Po prostu jakiś refleks świetlny spaprał zdjęcie, na którym ten sprzedawca wyganiał kolesia w płaszczu - powiedziała spoglądając na wyświetlacz swojego aparatu - Szkoda, że tak szybko się zmył. Fajny był.
- Fakt - zachichotała przyjaciółka - naprawdę fajny.

Gabriel stał na okalającym dziedziniec dominikanów murze niewidoczny dla ludzkich oczu. Stojący obok mężczyzna w płaszczu małymi łykami popijał herbatę.
- Mówiłem ci przyjacielu - powiedział długowłosy - jakby Pan wysłał Syna w tych czasach to też by go zabili.
- Pewnie, dlatego odszedł - głos Gabriela był pełen goryczy
- Może, więc jednak to nie my zawiedliśmy go najbardziej. Obaj rozwiali się na wietrze.

Tags: , ,

Duncyk znowu ględzi o oczywistych oczywistościach ;)

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Pokój Wielkiego...Błazna on grudzień 4th, 2008 by Duncan

Kochałam, On mnie rzucił, Płaczę, Cztery lata…AAAAAA!!!! Czy Ty to FEEL[1]!!! Plus „Winna” Chylińskiej na dokładkę…

Panie:

Tak się zastanawiam, co się dzieje z polską muzyka rozrywkową. Włączam radio i co rusz słyszę teksty o tym jak ona kochała, jak ją rzucił i jak już cztery lata płacze i rozpacza. Nie wiem, kto pisze tym ludziom teksty, ale ile można w kółko o tym samym. W co drugiej piosence słychać ten sam żałosny szloch, który ukazuje kobiety jako słabiutkie, płaczliwe stworzonka, które nic tylko płaczą po tych złych facetach, co je zostawili. Żeby to, chociaż było dobrze zaśpiewane, ale słychać tylko podretuszowane wycie.

Ostatnio po raz drugi w życiu wpadła mi w odtwarzacz płyta Agnieszki Chylińskiej „Winna”. O ile za pierwszym razem jakoś do mnie nie przemówiła to teraz odebrałem ją zupełnie inaczej. Nigdy nie miałem zastrzeżeń do jej wartości muzycznej, ale tekstowo było to o klasę niżej niż O.N.A. Tyle tylko, że w tekstach z tej płyty słychać wyrażony prostymi i niekiedy chamskimi słowy ból i żal. Słychać młodą dziewczynę, która cierpi i która w swym cierpieniu może jest wulgarna i prostacka, ale przynajmniej autentyczna. Te wszystkie wyjące delikatne wypłosze brzmią przy niej jak stado klakierów. Agnieszka Chylińska, choć wówczas skreślona przez krytyków przekazała w tej płycie to, co chciała. Teksty są wulgarne, proste, pełne ślepego gniewu i pasji. To właśnie ta pasja sprawia, że można faktycznie uwierzyć w to, co śpiewa. Bo w kolejne śpiewane tak samo jak tuzin poprzednich cztery lata nie wierze.

Panowie:

Do stada wyjących wilków dołączył też zespół Milenium Bank FEEL, który stał się moim zdaniem ofiarą własnego sukcesu. I nawet nie chodzi tu o kiepskie teksty. W końcu nie każdy, kto słucha muzyki domaga się czegoś na miarę Kaczmarskiego czy Stachury. Chodzi o to, że Feel’a jest wszędzie pełno. Straszą z billboardów, wyją w radiu, reklamują w przerwach filmów i wyskakują z banerów w internetowych przeglądarkach. Naprawdę przysięgam, że wczoraj zanim otworzyłem puszkę sardynek słyszałem ze środka, że „(…)jest już ciemnooooo”.

Fajnie, zespół jest lubiany, świetnie się sprzedaje, ale czy to co się dzieje to nie lekka przesada? Oczywiście sprytni marketingowcy już niedługo uraczą nas kolędami w wykonaniu Feela nowym show „Tańczący z Feelami” czy innym „You Can Feel” lub „Bądź moim Feel’em”. Wszystko to jednak jest tylko odgrzewaniem kotleta, ponieważ zespół wypłynął na szerokie wody w połowie 2007 roku i do teraz nie uraczył nas niczym nowym. Zapewne liczne trasy koncertowe i udział w spotach reklamowych utrudniają prace nad nowym materiałem. Nie mniej po takim debiucie spodziewałbym się czegoś, co ugruntuje pozycje zespołu.

Tak czy siak niezależnie czy kolejna płyta będzie dobra czy zła i tak sprzeda się rewelacyjnie, bo masowy konsument kupi w ciemno to, co będzie dostatecznie dobrze rozreklamowane. Ot siła reklamy i potęga marki. Maszynka się kręci.

Podsumowanie:

No i dotarł do nas zachód. Z radia, kina i billboardu atakują nas gwiazdy gwiazdki i gwiazdeczki. Większość z nich wpadła w sidła marketingu i nawet, jeśli chcieli grać coś swojego to teraz juz nie mogą. Musza robić kasę i grac to, czego chce od nich publika. Stara reklama Forda z początku ubiegłego wieku głosiła, że możesz dostać forda w każdym kolorze pod warunkiem, że jest to kolor czarny. Teraz tak samo jest z muzyką, jedzeniem, kosmetykami. Próbujesz iść własna drogą to wypadasz z gry. Ot sorry reguły rynku są twarde i brutalne. Reguły rynku są tworzone przez ludzi. Czasem wydaje mi się, że myślenie wyszło juz z mody, że indywidualność przestała być trendy…staliśmy się masą. Bezwolną i tępą, na którą można wpływać dzięki prostym sztuczkom.

Na szczęście niektórzy jeszcze myślą…jeszcze nie mogą być za to aresztowani. Są tylko dziwni, ale do tego można się przyzwyczaić…

ΞΟΞ

[1] Dziękujemy Milenium Bank Polska za możliwość pokpienia z ich ulubionego baneru reklamowego z załączoną opcją śpiewu ;)

Tags: , , ,

Za dużo Kłamcy czytam

Posted in Pokój Wielkiego...Błazna on grudzień 4th, 2008 by Duncan

Siedzę sobie wygodnie na kanapie luksusowej limuzyny. Za plecami mam szybę, za którą jest kierowca. Mój znajomy. Przede mną na kanapie Ojciec Dyrektor Tadeusz R. i były dyrygent Poznańskich “Polskich Słowików” Pan Krolopp. Obaj panowie są dopieszczani przez czwórkę eterycznych chłopców w wieku około 12-14 lat. Każdy z nich ma napisane w komiksowym dymku nad głową, kim chce zostać w życiu. Jeden Dyrygentem, drugi politykiem, trzeci prezesem rady nadzorczej, a czwarty po prostu lubi to robić.

Ojciec Dyrektor tłumaczy, że to, co robi w tej chwili jest droga do prawdziwego oświecenia, wyjaśnia zawile skomplikowana przemianę jak w nim zaszła odkąd po raz pierwszy zasmakował młodego ciała. Z kolei Stuligrosz opisuje chłopców jako swoje muzy. Twierdzi, że to dzięki nim naprawdę rozumie tych wszystkich chłopców, z którymi pracuje. Uważa, że to jest klucz jego sukcesu.

Obaj toną w ekstazie, gdy ja nakręcam pokryty jarzącymi się błękitnymi runami tłumik na lufę pistoletu. Dwa ciche strzały. Nawet nie wiedzieli, że umarli.

Dzwoni komórka…cholerny budzik. Budzę się, myje, jem śniadanie i idę do pracy. To będzie hujowy dzień. Po takich snach zawsze jest hujowy dzień…

Ps. Misiek którego ostatnio kupiłem Iwonce ma na imię Kłamczuch ;)

Tags: , ,

“Proroctwo”

Posted in Tak zwane wiersze on grudzień 2nd, 2008 by Duncan

Gdy Odejdzie Fantazja
Gdy przeminą dni bohaterów
Gdy przytłoczeni tym co powszednie
Zapomnimy o tym co było
O dziecku które w Nas drzemie
…wtedy umrzemy
Choc wciąż wśród żywych bedziemy chodzić
…czy jednak zywych naprawde

ΞΟΞ

Napisałem to kiedyś gdy rankiem wracałem do akademika. Ludzie jadący do pracy mieli takie puste oczy. Czy ja też mam takie kiedy jadę co rano do pracy???

Tags: ,