Nowe z Mucha Comics
Posted in Rozdroża on luty 24th, 2009 by Duncan„Jeśli wojna oszczędza święte miejsca
…sprawcie by wszystkie miejsca były święte.
A jeśli świętym ludziom w czasie wojny nie dzieje się krzywda
…sprawcie by wszyscy stali się święci”
SILVER SURFER: REQUIEM
Nakładem wydawnictwa Mucha Comics ukazał się niedawno pięknie wydany album o ostatnich chwilach Srebrnego Surfera. Jedna z najpotężniejszych postaci uniwersum Marvela obdarzony kosmiczną mocą Norrin Radd - Silver Surfer - były herold Galactusa, Pożeracza Planet umiera. Jego moc się kończy.
Opowieść o jego ostatnich dniach czyta się jednym tchem.
J. M. Straczyński po raz kolejny udowodnił że jest wspaniałym twórcą. Udało mu się stworzyć komiks który idealnie wpasowuje się w pełen patosu lekko infantylny klimat Marvelowskiego uniwersum pozostając przy tym historią przejmującą i inteligentnie napisaną.
Opowieść ta jest pewnego rodzaju hołdem złożonym postaci Srebrnego Surfera. Osoby które nigdy wcześniej nie zetknęły się z tą postacią są sprawnie i nie nachalnie wprowadzone w jej historię. Na kartach komiksu tak w dialogach jak i w rysunkach wyczuwalne jest nastrojowa nuta melancholii. Sprawia ona, że zaskakująco szybko utożsamiamy się z postacią głównego bohatera przeżywając z nim jego podróż z Ziemi - jego drugiego domu - na macierzystą planetę Zenn La.
Silver Surfer jest postacią dużo bardziej potężną od innych bohaterów tego universum. Z tego też powodu stawiane przed nim wyzwania i dylematy są też dużo większe. Kiedy spider-man walczy z przestępcami na ulicach Nowego Yorku Radd zajmuje się wojną między dwoma światami. Obaj jednak mają z sobą wiele wspólnego i wiele mogą się od siebie nauczyć. Nawet w ciągu tych ostatnich dni.
Wszystko to jest pięknie ilustrowane przez Esada Ribica, który potrafił wydobyć z tej historii drugie ukryte pod tekstem dno. Grafiki podkreślają spokojny ton tej historii nawet sceny akcji przedstawiając jakby w zwolnionym tempie. Mamy czas zachwycić się tak kunsztem grafika jak i scenarzysty którzy stworzyli doskonale uzupełniający się tandem.
Requiem jest jednak przede wszystkim opowieścią. Opowieścią o wolności. To ona bowiem jest motorem serii i to ona nawet w obliczu końca jest siłą Surfera. Norrin w trakcie swej ostatniej podróży na nowo definiuje czym jest dla niego wolność i jak ważną rolę pełniła w jego życiu. Postacie które spotyka na swej drodze sprawiają, że nawet gdy jest u kresu potrafi stanąć i walczyć o to w co wierzy.
Komiks jest przepełniony patosem. Jest infantylny i prosty jak całe uniwersum Marvela. Nie można mu jednak odmówić głębi i piękna przekazu. Opowieść o końcu Srebrnego Surfera zapada w pamięć. Ta historia przypomina dlaczego te proste historie pomimo całej masy swych wad trafiły do tak wielu ludzi.

