Duncyk o rzeczach oczywistych cz. kolejna ;)

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on kwiecień 20th, 2010 by Duncan

Ja wiem, że nie napisze poniżej niczego o odkrywczego, ale tak jakoś mnie ciśnie, aby się wypowiedzieć na kilka tematów.
Zacznę od tego, że można z pewnym uogólnieniem powiedzieć, iż po tragedii w Smoleńsku cała Polska zjednoczyła się w wspólnej żałobie. Życie stracili tam ludzie, których w zasadzie wszyscy znamy. Niektórych szanowaliśmy, niektórymi przeciwnie, wręcz pogardzaliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet Ci, z ofiar, z których poglądami się nie zgadzałem byli ludźmi, którzy starali się zmieniać Polskę na kraj z ich punktu widzenia - zwykle niestety różny od mojego - lepszy. Uważam, że wobec tego należy uszanować ich śmierć.
Niestety, uszanowanie śmierci, a robienie z nich męczenników i to sprawy zupełnie różne. W chwili obecnej media skupiają się na gloryfikowaniu każdej z ofiar katastrofy jakby za życia byli niemalże świętymi. Nie twierdzę, że należy ich rozliczać czy coś takiego, ale moim zdaniem uszanowanie czyjegoś życia nie oznacza przypisywania mu wyolbrzymionych bądź wyimaginowanych zasług. Tak, więc z trudem powstrzymuje kpiący uśmiech, gdy widzę internetowe posty wychwalające ludzi, których jeszcze kilkanaście dni temu opluwano i którym złorzeczono.
Co się natomiast tyczy sprawy internetowych postów to hipokryzja internautów jest czymś niesamowitym. Ludzie korzystając z dobrodziejstw pozornej anonimowości internetu wypisują takie teksty, że włosy na głowie dęba stają. Z jednej strony nawołuje się do wyciszenia, refleksji i zadumy nad tragedią by zaraz wyzwać każdego, kto ośmieli się mieć inne zdanie niż tłum. I to zwykle z użyciem licznych słów powszechnie uważanych za wulgarne lub odnoszących się do domniemanej orientacji seksualnej opluwanego.
Gdzieś tam we mnie kiełkowała mikroskopijna nadzieja, że ta tragedia naprawdę sprawi, że Polacy będą…hmm, dojrzalsi w dyskusji, bo chyba to jest to, co najlepiej ujmuje tą nadzieję. Oczywiście realistyczna część mojej natury szybko ubrała glany i z dziką szyderczą radością zadeptała nadzieję niczym tlący się niedopałek (rany ale poetycko:P). Swoją droga zawsze strasznie bawiła mnie forumowa mierzalność inteligencji. Zakłada ona, że dopóki masz poglądy zbieżne z większością forumowiczów dopóty pozostajesz osoba inteligentną. Niestety jak tylko ośmielisz wyrazić w tej „dyskusji” zdanie odmienne - nie ważne jak logicznymi i sensownymi argumentami dysponując - to zaraz zjawia się na forum taki „mierzacz intelektu”, który stwierdza, że dana osoba jak i grono, w którym się ona obraca są wyjątkowo mało inteligentne i dyskusja z kimś takim nie ma najmniejszego sensu. Siła tej retoryki uwidacznia się szczególnie w nurcie dyskusji na temat miejsca pochówku pary prezydenckiej oraz ewentualnych zarzutów o hipokryzje internetowych żałobników.
Właśnie, żałoba. Nigdy nie rozumiałem instytucji żałoby narodowej, zawsze ją bojkotowałem i choć tym razem nie marudzę na jej wprowadzenie - w końcu ogrom tragedii jest naprawdę wielki - to jednak jakoś mnie śmiech bierze na ten patos, morze łez i inne takie. Ja rozumiem, że zginęli ludzie, ale rozpatrujemy to z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze odeszli ludzi, którzy maja znajomych i rodzinę. Rozumiem, że właśnie oni są w żałobie, że oni tęsknią i, że ich życie zmieniło się po tej stracie. Moje się nie zmieniło, dlaczego więc mam płakać i bić się w pierś. Jak ktoś chce to proszę bardzo, ale nie podoba mi się presja, jaką wywierają media i cała masa ludzi, którzy są w żałobie pod wpływem trendu. Drugi punkt, z jakiego można spojrzeć na tą tragedię to utrata ważnych dygnitarzy państwowych. Szczęśliwie państwo jest tworem, którego twórcy hipotetycznie założyli możliwość wystąpienia takich zdarzeń jak katastrofa w Smoleńsku. Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale nie ma ludzi niezastąpionych i choćby nie wiem jak wychwalano tragicznie zmarłych polityków to na ich stołkach ma, kto zasiąść. Więcej, uważam, że całe to gadanie o tym jak trudno piastować stanowisko po zmarłych kolegach to można sobie między bajki włożyć. Polityka nie jest miejscem, w którym liczą się sentymenty. Owszem ludzie Ci na pewno cierpią po stracie znajomych, niejednokrotnie przyjaciół. Nie oszukujmy się jednak. Politykiem nie zostaje ktoś, kto kieruje się w życiu sentymentem i sercem. Polityk musi myśleć, a myślenie nakazuje, aby po oczekiwanym przez wyborców okresie żałoby zabrać się do pracy i starać zapewnić ciągłość polityki własnego ugrupowania i państwa.
Tak, więc zastanawiam się, czy opłakujemy ludzi czy stanowiska. Bo jeśli ludzi to nie widzę sensu opłakiwać kogoś, kogo się nie znało - bo tak naprawdę ich nie znaliśmy. Jeśli stanowiska…cóż opłakiwanie stanowisk mówi samo za siebie.
Trzecia sprawa, która mnie mierzi to ciągłe porównywanie katastrofy do zbrodni w Katyniu i chory polski mesjanizm. W 1940 roku w Katyniu zginął kwiat polskiej inteligencji. Ponad dwadzieścia tysięcy wykształconych polaków zamordowanych przez armie czerwoną. Więc zestawiając ich z niecałą setką ofiar w Smoleńsku, którą uparcie nazywa się kwiatem polskiej inteligencji jest moim zdaniem nieco żenujące. Polacy uwielbiają porównywać, ale to porównanie jest nie na miejscu. Gdy słyszę w mediach zapłakane głosy ludzi twierdzących, że tragedia ta zagroziła istnieniu Polski, jako kraju to naprawdę załamuje ręce na głupotą obywateli. Ja rozumiem, że kogoś to mogło dotknąć, ale tego typu teorie są, co najmniej bzdurne i świadczą i żałośnie niskim poziomie wiedzy z zakresu funkcjonowania Państwa. Oczywiście zaraz przy tym pojawia się lament o tym jak to Bóg (ten rzymskokatolicki rzecz jasna) doświadcza polski naród. Ludzie wyluzujcie i spójrzcie choć czasem poza czubek własnych nosów! Jeśli Polska jest doświadczana to co maja powiedzieć dzieci w Afryce, ofiary konfliktów na bliskim wschodzie czy Bałkanach? Jak mają się czuć narody które naprawdę od wielu lat cierpią jeśli kraj taki jak polska uważa się za „doświadczany przez Boga”. Niestety my zamiast coś robić wolimy siedzieć na tłustych zadkach i marudzić jak nam źle, niedobrze i jak nas historia doświadcza.
Pozostając przy temacie porównań to musze przyznać, że bardzo rozczarował mnie Pan Rymanowski, który jest (był??) naprawdę wyśmienitym reporterem i prowadzącym, ale porównując katastrofę w Smoleńsku do śmierci Jana Pawła II chyba nieco przesadził. Śmierci Papieża się spodziewaliśmy, był on człowiekiem w słusznym wieku i bardzo schorowanym. Ponadto, co najważniejsze, śmierć ta nie miała bezpośredniego wpływu na polską politykę tak wewnętrzną jak i zewnętrzną. Tragedia Smoleńska, choć - wbrew temu co lansują media - istnieniu Państwa nie zagraża to na pewno w istotny sposób odciśnie się na jego funkcjonowaniu zwłaszcza w wypadku Prawa i Sprawiedliwości, które straciło najwięcej członków.
Ukoronowaniem dziwacznych, porownań była jednak wypowiedź prezentera zdaje się Polsatu, według której śmierć Prezydenta i podróżujących z nim ludzi była hołdem dla ofiar Katynia. Byłem w takim szoku, że nawet nie spamiętałem nazwiska owego redaktora. No, bo skoro był to hołd to ja rozumiem, że samolot rozbił się specjalnie!? Normalnie słów brakuje. To teraz jak ktoś ma wypadek samochodowy koło Oświęcimia to jest to hołd dla ofiar holocaustu. Bo tak wynika z wypowiedzi Pana redaktora.
Inną kuriozum jest powtarzana w mediach opinia, że Polska została osierocona. Będę wredny i przeanalizuje ten zwrot dokładnie. Ojczyzna z racji formy żeńskiej powszechnie uważana jest za matkę swych obywateli. Jest to utarty poetycki obraz matki ojczyzny roztaczającej swą piecze nad obywatelami, którzy występują w tej konstrukcji, jako Dzieci. Zastanawiam się jak wobec powyższego matka może zostać osierocona tracąc dzieci!? Oczywiście można uznać, że stwierdzenie to jest prawdziwe, ale wtedy musimy założyć, że to Para prezydencka była instytucją rodzicielską nad osieroconą Ojczyzną. Takie założenie prowadzi jednak do punktu, w którym zakładamy, że dwoje ludzi stoi nad ojczyzną, a to jest już niezdrowe.
Tego typu przypadków można wymienić znacznie więcej począwszy od jawnie homofobicznego sobotniego kazania w Katedrze św. Jana po rozważanie męczeństwa Pana Kurtyki. Jednak całą sytuacje podsumowuje najlepiej fakt, że na pogrzeb do Krakowa po mimo pięknej pogody zamiast zapowiadanego miliona przybyło niecałe 40tys. Poza tym muszę przyznać, że bardzo nie żałobnie wyglądali ludzie z uśmiechem machający do kamery.
Koniec końców dochodzę do wniosku, że media podeszły do całego zdarzenia bardzo nieprofesjonalnie i obłudnie. Głośno podnoszono temat zadumy, wyciszenia i żałoby, podczas gdy serwisy medialne prześcigały się w sensacyjnych tematach i żerowały na ludzkich tragediach nakręcając poczucie wielkiej smuty. Trochę to wszystko było dla mnie nieszczere. Bo jeśli ktoś nosił żałobę w sercu to ja naprawdę to szanuje. Tyle tylko, że tym czego na pewno media nie zrobiły to nie pozwoliły się ludziom wyciszyć…ale gdyby pozwolili spadła by oglądalność. Ot prawa rynku.
Teraz, gdy jesteśmy już po żałobie, po sporach dotyczących brukania Wawelu czas wrócić do normalnego życia. Wiem doskonale, że niewiele się ono będzie różnić od tego przed katastrofą. Mam tylko nadzieję, że moje obawy się nie spełnią, że nasze społeczeństwo po mimo tragedii potrafi myśleć i kiedy przyjdzie wybierać będzie kierowało się rozumem, a nie wykreowanym przez media i spin doctorów współczuciem.

Tags: , , , , , ,

O Powstaniu W-szawskim słów kilka

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on sierpień 2nd, 2009 by Duncan

Przez cały miniony weekend trwały w Warszawie huczne obchody 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Kiedy Prezydent miasta Stalowa Wola zapowiedział, że nie będzie włączał o godzinie 17 syren ponieważ nie będzie czcił przegranego powstania w telewizji TVN pojawiła się cała masa przeprosin od mieszkańców tegoż miasta.
Tak, więc po raz kolejny zaskoczyła mnie głupota Polaków.
Powstanie Warszawskie nie zrealizowało żadnego ze swych celów. Ceną za głupi zryw tysięcy naiwnych młodych ludzi, którzy myśleli, że mogą być żołnierzami było życie tysięcy mieszkańców stolicy oraz niemal doszczętne zniszczenie miasta.
Niemniej od jakiegoś czasu, co roku z wielką pompą świętuję się masowy mord, jaki de-facto Warszawiacy zorganizowali Warszawiakom. I nie mówię tu, że powstać nie trzeba było. Więcej, powstać należało. Tyle, że nie z przysłowiową szabelką na czołgi, ale z głową i rozwagą. Prawdę jednak jest taka, że teraz to sobie można pisać i spekulować a i tak niewiele z tego wyniknie. Co było jest faktem i choć wielu ludzi z miłościwie nam panującym Presitente na czele chciało by aby Powstanie było czymś więcej niż tylko kolejną klęską narodu to tak nie będzie. To była klęska - militarna, polityczna i moralna.
Fakt, świat zobaczył jak walczy Polak. Świat zobaczył, że Polak walczy dzielnie, ale bezmyślnie i głupio marnując siły i wykrwawiając się zanim do czegoś się przyda. Gorzej, że teraz zamiast uczcić tych ludzi faktycznie minutą ciszy rozpamiętuje się Powstanie i doszukuje w nim czegoś, czym nie było starając się na silę przekuć je w zwycięstwo. Boli to tym bardziej, że jedyny zryw, który zakończył się sukcesem jest zapomniany. Dopiero rok temu zaczęło się w Polsce mówić więcej o Powstaniu Wielkopolskim, choć nadal to, które było klęską jest od niego ważniejsze.
Solidaryzuje się, zatem z Prezydentem Stalowej Woli. Nie uważam za stosowne rozpamiętywać błędu i porażki, jakim było Powstanie Warszawskie. Nie twierdzę, że należy o nim zapomnieć. Przeciwnie należy je traktować jak błąd, z którego powinno się wyciągać wnioski.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że niczego nie zmienię. Jesteśmy już takim dziwnym narodem, który wierzy, że jest coś takiego jak honorowe zwycięstwo:

- Walczyli my z honorem panie sierżancie, szkoda tylko, że wszyscy gryziemy teraz glebę, a nasze baby gwałcą wściekli żołnierze wroga.
- Może trzeba było jednak poczekać na pomoc?
- Ruskich? Już prędzej sam sobie w łeb strzelę!
- Nie, Aliantów
- A po cholerę mają mi jakieś jankesy zwycięstwo odbierać Panie Sierżancie!!
- No właśnie. Po co.

Tak, więc honor Polaka został uratowany. Niestety Polak przy tym zmarł, ale tak to już jest na tym świecie. Ktoś musi umierać, aby ktoś mógł żyć. Nie minęło, zatem 70 lat jak Polski Prezydent przyjeżdża uczcić honorowe zwycięstwo Polaków niemieckim autem.
Kto zatem wygrał tą cholerną wojnę??
No honorowo to na pewno my! Uczcijmy to!

Tak na koniec to zgodzę się z pomysłem mojej Kochanej, która to zaproponowała, aby zrobić ogólny dzień klęsk narodowych. Można by wtedy za jednym zamachem uczcić wszystkie nieudane powstanie, Katyń, zdradę na Jałcie, 50 lat tak zwanej komuny, górników i stoczniowców, wybór Kaczyńskiego na prezydenta i jeszcze wiele innych.

Ps. Poniżej zdjęcie “Landrynków Warszawskich”. Nowego szlagieru firmy Słodkie Upominki.

Landrynki Warszawskie!!! Ummm! Pycha ;)

Tags: , , , , ,

Amputujmy Historie

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on maj 13th, 2009 by Duncan

Dochodzę ostatnio do wniosku, że w zasadzie powinienem przestać oglądać programy informacyjne. Skoki ciśnienia, które temu towarzyszą (oglądaniu programów…nie dochodzeniu do wniosków) doprowadzą mnie w końcu na cmentarz - ciekawe czy Moje Kochanie będzie mogło wtedy pozwać państwo. Ostatnio do szału doprowadziły mnie dwie grupy zawodowe - górnicy i stoczniowcy.
Znam ludzi z wyższym wykształceniem którzy tyrają w marketach bo pracy nie mogą znaleźć. Poznałem kiedyś człowieka z doktoratem, który nalewał paliwo na stacji benzynowej. Znam muzyków z jednego z najlepszych polskich zespołów folkowych, którzy muszą traktować muzykę jako „drugi zawód” bo nie są się w stanie utrzymać z grania. W tym świetle zadaje sobie pytanie: dlaczego ci wszyscy harujący na swoje utrzymanie ludzie mają dofinansowywać upadający i nierentowny relikt PRLu?? Bo tak naprawdę cała rządowa i ewentualna unijna pomoc jest opłacana z naszych podatków. Ja osobiście nie mam zamiaru pracować na to by dawać źródło utrzymania ludziom, którzy potrafią nasz kraj tak skutecznie ośmieszać jak to ostatnio zrobili tak zwani „działacze” Sierpnia 80′. To właśnie przez działania takich ludzi i takich organizacji w Polski przemysł nie chcą inwestować zagraniczne koncerny. Polskie związki zawodowe, które przypisują sobie tak zwane wywalczenie dla polski wolności tak naprawdę stały się ostatnim bastionem PRLu.
Zaraz obok stoczniowców stoją górnicy, którzy wciąż domagają się podwyżek, a zarabiają dużo lepiej niż większość młodych ludzi po studiach. Owszem jeśli podzieli się ich pensję przez liczbę dzieci - zwykle więcej niż dwoje - i doda do tego niepracującą małżonkę to faktycznie wychodzi niewiele. Dalej sytuacja jest niemal identyczna jak w wypadku stoczni. Pytanie jest również podobne: dlaczego społeczeństwo ma dopłacać do nierentownych kopalń. No dobra tutaj mamy do czynienia z bezpieczeństwem energetycznym kraju…no i dzięki temu górnicy mogą skuteczniej szantażować państwo. Jednak jest nieco dziwne gdy dwa ośrodki walki z socjalizmem domagają się teraz jeszcze większych osłon socjalnych gdyż wstyd im przyznać ale tęsknią do tego co mieli przed rokiem 89′.
W tym momencie na scenę wkracza moje ulubione ugrupowanie polityczne, Prawa i Sprawiedliwa obecnie opozycja ciągle straszy nas duchami PRLu, wyciąga teczki i walczy z komuną. PiS aktywnie wspiera działania obydwóch grup zawodowych i muszę przyznać całkiem sprawnie wykuło z nich ostrze wymierzone w obecny rząd. Partia braci Kaczyńskich mieni się wybawcami wolnej Polski, Młotem na Komunę i Liberałów, jednak jeśli spojrzymy na ich program to widzimy narodowy socjalizm. Duża ingerencja państwa w sprawy gospodarki, ograniczenie działań innych opcji politycznych, walka z wszelkimi mniejszościami idealizowanie własnej nacji, odwoływanie się do chlubnej przeszłości oraz wodzowski model rządów. Czy to nie przypomina czegoś? Podobnych elementów można się dopatrzyć w faszystowskich Niemczech, Korei Północnej, Chinach z czasów Mao czy na Kubie Fidela Castro o ZSRR nie wspominając.
Niemniej jakimś cudem partię tę wciąż popiera 25% wyborców!?!
No i tutaj dochodzimy do setna sprawy. Bo jak dla mnie podstawowym problemem jest tutaj ostatnie 50 lat polskiej historii. Nie uważam aby PRL był systemem strasznie złym. Był po prostu ustrojem, który się nie sprawdził. Miał swoje wady i zalety. W demokratycznym państwie każdy może komentować przeszłość jak chce. Mimo to nieco dziwne jest iż opinie o strasznych zbrodniach komunizmu najgłośniej wygłaszają dwaj ludzie, którzy odebrali PRLowskie wykształcenie, nigdy nie byli internowani, a w czasach „strasznej komuny” mieli nawet swoje „5 min” na srebrnym ekranie. Należy zauważyć, że wszystko to było możliwe pomimo akowskiej przeszłości ich ojca. Nie wiem jak wam, ale mnie coś tu nie pasuje. Niemniej dowodów na jakiekolwiek ich powiązanie z byłym ustrojem jest tyle co na SBcką przeszłość prezydenta Wałęsy więc dalsze rozważanie tego tematu zostawię pracownikom IPNu.
Wracając jednak do tematu amputacji historii chciałbym zauważyć, że Polacy jako naród zawsze mieli ciągoty mesjanistyczne. Tak więc naszym zdaniem bez Polski Niemcy nie zostały by pokonane a komunizm obalony. Nie twierdzę, że się do tych dwóch wydarzeń nie przyczyniliśmy. Uważam tylko, że obecnie zamiast wykorzystać nasz udział w Historii gryziemy się między sobą i roztrząsamy mało ważne sprawy takie jak SBcka przeszłość drugiego po Janie Pawle II najbardziej rozpoznawanego Polaka na świecie. Plątamy się w pyskówki z niemieckimi brukowcami zamiast pokazywać światu, jak bardzo przyczyniliśmy się do wygrania II Wojny Światowej. Kręcimy filmy, które pokazują ludzi bez skazy. Takich w których nikt nie wierzy i od których aż mdło się robi zapominając, że tym co stanowiło o ich sile było właśnie ich człowieczeństwo. Ich wady i słabości, które potrafili przezwyciężać. Wszystko to sprawia, że dochodzę do wniosku iż faktycznie lepiej będzie chyba ostatnie 50 lat polskiej historii odciąć i zakopać gdzieś głęboko zamiast ją rozdrapywać, gwałcić i poniewierać. Bo mimo wszystko jakakolwiek by ona nie była jest to Nasza Historia i należy jej się szacunek.
Chociaż szacunek to akurat to czego z polskich włodarzy chyba nie da się wykrzesać.
Nie twierdze przy tym, że należy ową przeszłość idealizować. Trzeba ja wykorzystać. Mam nadzieje, że w końcu się nauczymy pokazywać światu coś więcej niż bandę skłóconych „Polaczków” przekrzykujących się kto większy zdrajca i tłukących teczkami po głowach. Nie jestem patriotą ale mierzi mnie cała masa absurdów, które widzę wokół. Irytuję mnie głupota polskich polityków, którzy jakby nie zdają sobie sprawy z tego, że to co wychodzi im najlepiej to rzucanie Polsce kłód pod nogi. I nie, to nie jest Patriotyzm. Tak zwane bronienie polskich interesów w sposób taki jak robią to związki zawodowe czy działacze opozycji to nie tylko wstyd dla obywateli ale także przeszkoda dla przedsiębiorców. Tak więc miło by było wyrzucić do śmieci tę całą stertę nic nie wartych górnolotnych haseł, wziąć się do roboty i sprawić, że Polska naprawdę byłaby krajem którego obywatele nie muszą wstydzić się swojego pochodzenia…
…i znów było patetycznie. Heh wiem, że nic nie zmienię, ale i tak musiałem to napisać :)

Tags: , , ,

„Duncan o rzeczach oczywistych cz.5: Bliski Wschód”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on styczeń 15th, 2009 by Duncan

Izraelskie czołgi ostrzelały szkołę, w której schronili się palestyńscy uchodźcy. 40 osób zginęło ponad 50 zostało rannych. Sami cywile.

Gdzie jest granica?

Od czasu powstania państwa Izrael po II wojnie światowej sytuacja w tym rejonie jest niestabilna. Nie znaczy to, że wina za całość problemu ponoszą Izraelczycy. Nie znaczy to tez jednak, że całość winy leży po stronie sąsiadujących z Izraelem państw Arabskich.

Nie ma czegoś takiego jak fanatyzm religijny w skali globalnej. Fanatykami są poszczególne jednostki, natomiast masy ludzkie działają dla zysku. Prawdziwi fanatycy są wykorzystywani przez tych, którzy wiedza jak na fanatyzmie zarobić.

Co stoi, bowiem u podstaw terroryzmu? Jest to chęć osiągnięcia rozgłosu i osiągnięcia celów realizowanych przez organizacje metodami dużo bardziej wybuchowymi aniżeli dyplomacja. Problem polega na tym, że ktoś mądry wpadł na to, że wykrzykując pełne religijnego zapału hasła może pozyskać dla swojej „sprawy” masę sponsorów. Nie ważne czy owi sponsorzy są fanatykami czy tylko bogatymi szejkami chcącymi wierzyć, że wsparli „sprawę”. Liczy się to, że pieniądze płyną.

Zastanawia mnie ile z tych sum jest przeznaczanych faktycznie na cele związane z terroryzmem, a ile ginie na prywatnych kontach, co sprytniejszych przywódców organizacji terrorystycznych?

Jeśli spojrzeć nawet pobieżnie na historię kultury arabskiej to można zauważyć, że pojawienie się terminu Jihad tłumaczonego jako święta wojna związane było bezpośrednio z koniecznością obrony ich wiary przed agresją europejskiego chrześcijaństwa. Próba odbicia ziemi świętej była tylko pretekstem do wskazania królestwom Europy wspólnego wroga. Do tej właśnie ideologii obrony wiary odwołali się właśnie współcześni terroryści. Mieli ku temu dokładnie taki sam powód jak średniowieczni włodarze kościoła. Wtedy zbierano datki na krucjaty teraz przelewa się fundusze na świętą wojnę.

Jeśli spojrzy się na choćby historię współczesnego Afganistanu to widać, że za wzrost znaczenia Talibów i ich fanatyczne zapędy odpowiedzialne jest przede wszystkim USA. Kongres zezwalał na przekazywanie olbrzymich sum pieniędzy, broni i szkolenie Afgańskich bojowników. Pozyskane wtedy wyposażenie służy teraz między innymi do atakowania polskich żołnierzy okupujących Afganistan. Doświadczenie, które Talibowie zdobyli w owym czasie służy do szkolenia arabskich terrorystów, którzy w fanatycznym szale nie zwracają uwagi na to, ze tak naprawdę są tylko marionetkami służącymi zdobywaniu kasy.

Czy racje mieli twórcy „Tajnej wojny Charliego Willsona”, którzy pokazali, że oprócz tego jak prowadzić wojnę należy uczyć tego jak żyć po jej wygraniu?

Niestety nie zrobiono tego. Zamiast tego utrzymano pogląd jak dobrze można zarabiać na wojnie.

Szczuje się, więc na siebie dwa narody, prowokuje starcia i konflikty. Osoby, które to robią nie patrzą na ofiary licząc tylko to jak szybko zarobią.

Kiedy patrzę na konflikt na bliskim wschodzie to widzę terrorystów walczących z terrorystami. Jedni i drudzy tak samo głupi i tak samo ślepi dziesiątkują cywilów w imię „sprawy”, która jest tylko przykrywką do bogacenia się jednostek. Ludzi, którzy są na tyle bezwzględni, że nie wahają się zarabiać na śmierci.

Tags: , , , ,

„UBcka Paranoja”

Posted in Pokój Wielkiego...Błazna, Polityka, Z Krainy Pozdziemnej Pomarańczy on listopad 21st, 2008 by Duncan

Co świadczy o rzetelności historyka, wykładowcy, pisarza?

Zawsze wydawało mi się, że to jak pisze, jak wykłada czy jaką dysponuje wiedzą. Okazało się jednak, że najbardziej istotna jest przeszłość takiej osoby. Ostatnimi czasy rozpętała się medialna burza wokół postaci dr hab Dariusza Matelskiego. Został on wybrany przez „Największe Stowarzyszenie Kombatantów Czerwca 56” na autora książki poświęconej ich organizacji. Burza spowodowana jest faktem iż dr Matelski jest jedynym ujawnionym współpracownikiem SB z środowiska akademickiego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Teczka Pana Doktora jest dość pokaźna. Można się z niej między innymi dowiedzieć, że do współpracy zgłosił się na ochotnika, że donosił na studentów, wykładowców nawet na samego Bartoszewskiego. Sam dr Matelski odcina się od mediów i nie chce komentować tak swojej przeszłości jak i sprawy publikacji. Jakoś się temu nie dziwię bo nie ma za bardzo czego komentować.

W całej sprawie najbardziej żenujące jest to, że ludzie którzy polecili Doktora jako rzetelnego pisarza i wykładowcę, ludzie którzy najęli go do napisania tej książki teraz biją się w pierś, przepraszają i głośno krzyczą o swojej niewiedzy oraz o tym jak zostali wprowadzeni w błąd.

Mam wobec tego pytanie gdzie byli w 2005 roku kiedy o sprawie było głośno. Jest to jedyna osoba z środowiska akademickiego UAM której udowodniono współpracę, i która się do tej współpracy przyznała. Trudno nie słyszeć o takiej osobie zwłaszcza jeśli stoi się na czele stowarzyszenia które podobno tak zaciekle walczyło z komuną. To trochę źle świadczy o rzetelności takiej organizacji. Pani Aleksandra Banasiak, która jest jej prezesem twierdzi, że o fakcie współpracy doktora Matelskiego z SB dowiedziała się zbyt późno by wstrzymać pisanie pracy.Jak widać lepiej było poczekać na szum wokół publikacji i teraz wycofywać książkę z obiegu niż przerwać jej pisanie.

Wrócę do pytania zadanego na samym początku. Dochodzę do wniosku, że o kilku lat w naszym kraju panuje jakaś społeczna eSBcka paranoja. Już jakiś czas temu wypowiedziałem się co myślę na ten temat teraz jednak chciałbym spojrzeć na to z punktu widzenia rzetelności zawodowej. Nie należy bowiem moim zdaniem oceniać publikacji dr Matelskiego pod kątem jego przeszłości. Przeczytajmy tą książkę, zweryfikujmy jej wartość merytoryczną. I oceńmy ją właściwie a nie przez pryzmat stereotypu o złym tajnym współpracowniku SB. Włodzimierz Marciniak, szef Związku Kombatantów i Uczestników Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 roku (to inna organizacja, jest ich trochę) twierdzi, że w ich wypadku wszyscy współpracownicy są prześwietlani w IPNie ponieważ jak twierdzi „Nie możemy pozwolić sobie na związek z żadnym SBkiem”.

Ja się natomiast pytam dlaczego nie mogą sobie pozwolić na taki związek. Bo mogłoby w niej być coś innego od oficjalnego banału o równej walce z tzw. komuną. Może właśnie dzięki publikacji takiego człowieka dowiedzielibyśmy się czegoś więcej, czegoś innego. Uważam, że historię piszą zwycięzcy. Po 89` roku zwyciężyli ludzie którzy przez długi czas walczyli z systemem socjalistycznym jednak należy pamiętać, że świat nie jest czarno-biały. Może to i banalny frazes, ale tak jak III czy IV RP nie jest krajem idealnym tak PRL nie był okresem tylko i wyłącznie złym. Uważam, że książka napisana przez kogoś kto poniekąd stał po drugiej stronie barykady może być dużo bardziej wartościowa niż po raz kolejny napisanie tego samego w taki sam sposób i z tego samego bo zwycięskiego i jedynego-słusznego punktu widzenia.

Nie jest moim celem bronienie czy wybielanie dr Matelskiego. Nie znam go, nie mam z nim zajęć. Wiem tyle, co wyczytałem z wikipedi i znalazłem na serwisach akademickich. Czytałem opinie studentów o tym człowieku. Może kiedyś przejdę się na jego wykład, bo z tego co pisali to są one bardzo ciekawe. Tak, może i ten człowiek współpracował z SB. Nie wiem czy się tego wstydzi czy żałuje. Ni obchodzi mnie to. Liczne wyróżnienia, udział w prestiżowych stowarzyszeniach czy olbrzymia liczba publikacji dobitnie świadczą o jego rzetelności i opinii w środowisku akademickim.

Teraz zadajmy sobie pytanie czy człowiek o tak ugruntowanej pozycji pozwoliłby sobie na nierzetelne napisanie publikacji, na przemycenie tam elementów które zaprzeczałyby bohaterstwu tzw. kombatantów[1]. Nie sądzę. Jeśli nawet spojrzy się na to chłodno kalkulując to po prostu by mu się to nie opłaciło bo podważyło by to jego wiarygodność[2].

Nikt nie jest doskonały. Ludzie popełniają w życiu błędy. Potępiam donosicielstwo. Jednak wyciąganie brudów z przeszłości, rozpamiętywanie ich i robienie sobie z nich reklamy dla własnej organizacji uważam za jeszcze gorsze. Jeśli natomiast się mylę i wytypowanie Doktora naprawdę nastąpiło przez pomyłkę to naprawdę współczuje „największej organizacji kombatantów Czerwca 56’” tego jak rzetelne mają kierownictwo.

Jest jeszcze jeden możliwy powód takiego oburzenia. Bo to nie wypada, aby książkę o walce z komuną pisał TW. Moim zdaniem nie wypada piętnować człowieka tylko dlatego, że zdecydował się na coś czego odmowa mogła mu zrujnować karierę. Nie wypada aby jakakolwiek organizacja obwiniała za własne niedopatrzenie niewinnego człowieka. Tego nie wypada…


[1] Nie zmienię zdania, że jedynie kombatanci Czerwca 56 to żołnierze którzy strzelali do cywilów (Kombatant - słowo pochodzi z języka francuskiego; jest to były żołnierz regularnych formacji wojskowych, oddziałów partyzanckich lub też uczestnik ruchu oporu. Inaczej towarzysz broni. - Wikipedia), ale o nich się raczej mówi mordercy. Natomiast nasi tzw. Kombatanci to zwykli robotnicy którzy protestowali domagając się wyższych zarobków. Ot, Historia pisana piórem zwycięzcy.

[2] W Polsce tylko ludzie u władzy mogą przedkładać osobiste fobie ponad dobro ogólne. Prawda Panie Prezydencie.

Tags: , , , , ,

Wojna…na teczki

Posted in Polityka on listopad 19th, 2008 by Duncan

„Irak”

Na szczycie masztu powiewa sztandar, gwieździsty w purpurze skąpany
Słońce zachodzi, płonie horyzont, zapach napalmu powietrze niesie
Gdzieś między domami wybuch słychać, serie z km’u i krzyk urwany
Dwójka cywilów jak zboże skoszona umiera nie wiedząc, za co ten ołów
Kawałek dalej dziecko upada, snajper na kolbie nową rzeźbi bruzdę
Niosą im wolność i demokracje
Na kulach mają „pace” napisane
Wolna krew kapie z ich ostrych bagnetów, którymi rankiem człowieka zadźgali
Wolny glos słychać wśród nocy zimnej, to dziecko płacze. Matka zginęła
Wcześniej służyła za worek na spermę.
Wszystko odbyło się demokratycznie. Każdy z oddziału dziewczynę zerżnął.
Każdy w nią nóż wbił. Każdy w twarz splunął.
Konała długo, czy wolna…nie wiem.
Historia powoli krąg pełen zatacza
Pół wieku minęło jak Niemcy Europie swój pokój nieśli
W taki sam sposób
Na ostrzach noży z pieśnią i śmiercią

Kiedy jakiś czas temu wypłynęła tzw. Lista Wieldsteina to dowiedziałem się, że jako współpracownik SB był zarejestrowany Słomkowski Marian. Osób noszących takie samo nazwisko jak mój ojciec było kilkanaście. Jestem jednak pewien, że gdyby Tatko był politykiem albo wpływowym pracownikiem spółki skarbu państwa to wtedy okazałoby się, że to właśnie on jest tym złym i niedobrym donosicielem.
Jeśli ktoś spyta mnie, co o tym sądzę to pomimo tego, że zwykle nie popieram skrajnych rozwiązań krzyknę: Spalić IPN.
Po II wojnie światowej dokonano podziału świata. Wydzielono część dla USA i innych krajów kapitalistycznych, wydzielono część dla ZSRR i…i ich krajów satelickich, a część zostawiono na pastwę losu nie wiedząc czy się komuś przydadzą czy nie. Polska decyzją osób trzecich weszła w skład obozu socjalistycznego. Nie była to nasza decyzja jednak Polska jako republika ludowa została uznana na arenie międzynarodowej.
Polska nigdy nie była krajem komunistycznym. Było tak z tej prostej przyczyny, że Komunizm jest prądem ideologicznym a nie ustrojem politycznym. Prąd ten dominował jednak w polskiej polityce do 1956 roku. Dalsze lata można określić jako lata typowego socjalizmu. Tak, więc naprawdę dziwi mnie, kiedy dziś słyszę w mediach o tym jak polska do 89r była pod okupacją radziecką. Skoro to była taka straszna okupacja to, dlaczego nie zorganizowano powstania, dlaczego kiedy kazali głosować 3xTAK to ludzie głosowali? Mieliśmy w historii tyle głupich powstań od Kościuszkowskiego zaczynając na Warszawskim kończąc. Dlaczego więc…skoro było tak strasznie i źle nie zorganizowaliśmy kolejnego? Bo ludziom chyba nie było aż tak źle. Nie było okupacji. Nie było wojska na ulicach (poza stanem wojennym). Nie było, co prawda różowo, ale dało się żyć. Kiedyś doszedłem do wniosku, że ustrój socjalistyczny jest systemem idealnym. Jedyną przeszkodą dla niego jest ludzka indywidualność i wolne myślenie. Jest to jednak cena, której za „ustrój idealny” bym nie zapłacił.
Prawdą jest, że PRL nie był okresem cudownym, ale wystarczy spytać rodziców czy maja fajne wspomnienia z dzieciństwa. Sadze, że nawet Ci politycy, którzy teraz zażarcie wymachują teczkami i oskarżają swoich oponentów z ław sejmowych o najgorsze rzeczy mają z tego okresu wiele dobrych wspomnień.
Wracając do IPNu to należy zauważyć, że instytucja ta stała się orężem walki politycznej. Jest to skarbnica wiedzy tak wiarygodna jak www.Pudelek.pl czy Fakt. Dlaczego? Ponieważ pracownicy SB mieli do wyrobienie normy. W PRLu wszystko robiło się według planu. I jeśli pracownik SB miał zwerbować dziesięciu Tajnych Współpracowników to zrobił to…choć połowy z nich na oczy nie widział. Zdaje sobie sprawę, że pracownicy Instytutu prowadzą wnikliwe śledztwa mające na celu weryfikacje prawdziwość tych danych jednak w związku z tym mam kilka pytań. Jak napisałem wcześniej PRL była legalnym uznanym na arenie międzynarodowej krajem. Skoro rozliczamy ludzi, że donosili w czasach PRLu to rozliczamy ich z tego, że DONOSILI czy, że donosili do BEZPIEKI?
UB jako organizacja mają zapewnić bezpieczeństwo Państwu robiła to, co teraz robi ABW czy CBŚ. Do tych instytucji też ludzie donoszą. Te instytucje też prowadzą tajne śledztwa i inwigilują obywateli. Pracownicy tych organizacji też wierzą, że robią to, aby utrzymać ład i porządek. Co zatem odróżnia ich od UBków?
Niewiele. Głównie obramowania prawne, które jak pokazał poprzedni rząd i tak można swobodnie łamać, jeśli się chce.
Tak więc jeśli rozliczamy donosiciela to rozliczajmy go za donoszenie a nie za to, że donosił komuś kogo nie lubię…państwo nie powinno mieć tak dziecinnych zagrywek. Gwoli ścisłości nie popieram donoszenia, ale zdaje sobie sprawę jak ściśle wiąże się z nim praca policji i innych służb bezpieczeństwa. Ot proza życia.
Druga sprawa jest taka, że nie wszyscy członkowie SB i PZPRu byli złymi ludźmi. Większość tych ludzi chciała dobrze, a że praca czy przynależność do tych instytucji poprawiały status materialny ich członków to juz inna sprawa. Tak, więc to, że ktoś tam pracował, że donosił czy że był członkiem Partii nie czynią z niego złego człowieka. Obecnie jednak były partyjny, TW czy SBk to wróg publiczny numer jeden.
Uważam, że jeśli ktoś donosił, pracował w SB czy był członkiem partii, bo wierzył, że robi to dla dobra kraju to teraz tez będzie dobrym człowiekiem. Kto wtedy był kanalia ten z kolei i dziś nią będzie.
Nie wiem czy mój ojciec był współpracownikiem. Nie obchodzi mnie to. Ja dorastałem w Polsce po 89′ czasy PRL pamiętam słabo. Wspomnienia z dzieciństwa mam za to wspaniałe. Głównie jest to zasługa moich rodziców - dwójki ludzi noszących takie samo nazwisko jak ci na Liście Wieldsteina. Kocham ich i to jest dla mnie ważne, bo wiem, co zrobili dla mnie. Ciekawi mnie ilu ludzi donosiło, wstępowało do SB czy zostawało członkami partii tylko po to by ich dzieci miały szczęśliwe wspomnienie z dzieciństwa? Ciekawi mnie ilu z nas by to zrobiło dla swoich dzieci?
Od kilku lat jedyne, w czym zmieniające się, co chwile rządy są dobre to rozliczanie poprzedników. Niewiele robią, dużo krzyczą i obwiniają siebie nawzajem. IPN jest wykorzystywany jako oręż w tej politycznej wojnie, a nie jak powinien - jako źródło wiedzy.

Mawiają, że to nie ostrze zabija, ale ten, który je dzierży. Obawiam się jednak, że ostatnimi czasy to ostrze jest w rekach szaleńca.

Tags: , , , ,

O rzeczach oczywistych cz.3

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on listopad 19th, 2008 by Duncan

„Bałwan”

Stał biały na śniegu z trzech kul złożony
Na głowie miał garnek a w dłoniach miotłę
Oczy czarne dwa węgle i nos z młodej marchewki
Stał bałwan na śniegu, stał kochanek Zimy
Pani jego piękna drzewa bielą pokryła
Na szybach okiennych wiersze mu pisała
Pieściła swego kochanka czułym mroźnym dotykiem
Obsypywała śniegiem i otulała zamiecią
Stał Bałwan potężny, stał kochanek Zimy
Z garnkiem zawadiacko zsuniętym na dwa węgle
Gdy nadeszła wiosna do umizgów stanął
Był piękny i lśniący dla swej nowej Pani
Choć wieczorem jeszcze oddawał się Zimie
Ta ze smutkiem patrzyła jak Bałwan się stapia
Jak z Pana samej Zimy tak niegdyś dumnego
Marnieje i ginie pod Wiosny dotykiem
Która tylko ogrzać chciała, jego zimne serce
Zimniejsze od Zimy, która go kochała
Stoi bałwan na trawie z każdym dniem zieleńszej
Marchewkę ptak porwał
Węglem ktoś stłukł okno
Jednooki bałwan miotłę ściska w dłoni
Wiosna czule go gładzi kołysankę śpiewa
Zima gdzieś daleko innego księcia pieści
Pod resztą bałwana zakwitły przebiśniegi

To niesamowite jak wszystko zatacza krąg, jak jest powiązane i ze sobą splecione. Przyroda jest tak skonstruowana, że nawet śmierć nie jest bezowocna i czemuś służy. Człowiek jest w pewnym sensie zaprzeczeniem naturalnego łańcucha. Gdzie się pojawi to pomimo praw i pozornego ładu który z sobą niesie zaprowadza chaos i zniszczenie. Człowiek jest najbardziej niszczycielska siłą, jaka przetoczyła się przez ten świat od 65mln lat…choć tu można spekulować kto tak naprawdę narobił większych szkód. Tak po prawdzie to z powodu braku innej rasy inteligentnej (takiej, która wykształciła cywilizacje - więc delfiny odpadają) w obszarze naszych działań nie możemy się z nikim porównać. Cywilizacja osiągając pewien poziom przestaje dostosowywać się do wymogów środowiska i zaczyna sama kształtować sobie dogodne warunki. Pytanie czy cywilizacja może jednocześnie kształtować sobie dogodne warunki do rozwoju nie zaburzając jednocześnie naturalnych cyklów. Sadzę, że tak. Problem polega tylko na tym, ze byłoby to trudniejsze. Ludzkość jako całość nie lubi trudności. Jeśli możemy coś zniszczyć lub wkomponować to w nasze otoczenie to na wszelki wypadek to niszczymy, a dopiero potem rozważamy inne opcje. Koniec końców staramy się to „odtworzyć”, ale chęci są szczytne, a wychodzi pokraka, co dobitnie pokazały np. indiańskie rezerwaty. Najgorsza jest świadomość, że piszę o czymś, co miałoby szanse zaistnieć tylko w wypadku globalnego kataklizmu, który przetrwała by jedynie garstka ludzi. Choć obawiam się, że i to by niczego nie zmieniło. Zastanawiałem się, jaka to cecha zaburza naturalna równowagę. Uważam, że jest nią chęć władzy. W tak olbrzymim „stadzie” jakim jest ludzkość władzę najlepiej uzyskać przez danie ludziom tego co ułatwi im byt. Nie następuje to naturalnie jak u zwierząt przez dominacje fizyczną czy szczególne zdolności. Ludzie chcą, żyć łatwiej i przyjemniej. Tylko my i koty dążymy do szczęścia. Zapewnienie ludziom szczęścia przez jednostki stojące na czele „stada” wiąże się z ułatwianiem im życia. Niestety wiąże się to z tym, że ludzie dający te ułatwienia w spojrzeniu na skutki swojego działania nie wykraczają poza jedno pokolenie. Należy przy tym zauważyć, że systemy demokratyczne skróciły ten okres z jednego pokolenia do jednej kadencji.

Nie nawołuje w żadnym wypadku do porzucenia cywilizacji, odziania się w skóry i polowania na autobusy (tam jest mięso). Tylko doszedłem do wniosku, że nie ma jakiegoś szczególnego celu w tym, że człowiek jest na świecie. Po prostu powstaliśmy w toku ewolucji, bo bogowie tak chcieli, bo taka była kolej rzeczy (no chyba, ze faktycznie celem ludzkości jest odessanie ropy spod powierzchni chorej Ziemi;). Może jako kaprys, ale bez konkretnego przeznaczonego odgórnie celu. Jesteśmy częścią pewnej całości i czasem warto przystanąć na chwilę i pomyśleć, że to My jesteśmy Jej częścią, a nie Ona częścią Nas. Z tego powodu warto tą całość szanować i spojrzeć czasem dalej niż tylko na jedną kadencje czy pokolenie do przodu.
Jak to się, zatem ma do tego, że co napisałem wcześniej? Do tego, że od pewnego momentu to cywilizacja kształtuje sobie warunki dogodne do rozwoju. Obawiam się, że jest to kształtowanie pozorne. System, w którym żyjemy jest tak olbrzymi, że trudno mówić o jego kształtowaniu, gdy mówimy w skali tak mikroskopijnej jak jedna planeta. Nawet, jeśli to wpływa na nas tak wiele czynników, z których nie zdajemy sobie sprawę. Kształtujemy środowisko, wokół, ale ono odpowiada bardziej odpornymi roślinami, trudniejszymi do zwalczenia wirusami. Działania cywilizacyjne prowadzą do zatruwania tego, co jest wokoło. Pytanie, kiedy zniszczymy tak wiele, że zacznie to przeszkadzać tzw. cywilizowanym ludziom.
Nie patrzymy do przodu. Zamykamy się w czasie ograniczonym tylko dla nas i nie martwimy o to, co będzie, gdy nas zabraknie. Bo, po co…

Tags: , , , ,

O rzeczach oczywistych cz.1

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on listopad 19th, 2008 by Duncan

Zmierzch bogów”

Nadchodzi noc duchów zatrzaskujcie okna!
Nadchodzi noc zjaw ukryjcie swe dzieci!
Pędzi Błazen przez światy, roześmiany na krawędzi
Głosi dobrą nowinę: Bogowie odeszli
Skończył się sądy wszechwiedzących głupców
Dość już śmierci bezpodstawnej
Dość krwi, w Bogów imieniu przelanej
Baranek tańczy szczęśliwy na kapłanów trupach
Bogowie odeszli
Próżno składać ofiary
Zapomnijcie o tym, w co żeście wierzyli
Bogowie odeszli
Precz z daniną z życia
Nadchodzi noc duchów
Noc zjaw z mgły utkanych
Noc śmierci niewinnych
Bogowie odeszli
Nie ma nas, kto chronić
Bogowie umarli zostali zapomnieni
Nadchodzi noc duchów noc upiorów śmierci
Długie noże błyszczą w księżycowym świetle
Duchy ostrze niszczy, niszczą srebrne kule
Bogowie odeszli nie ma nas, kto bronić
Przestali być potrzebni
Bronimy się sami…

Gruzja. Nazwa tego państwa przestała się polakom kojarzyć tylko z uroczym Grzesiem z 4pancernych i szampanem. Teraz kojarzy się także z rozbuchanym ego Radziec…Rosyjskiego Imperializmu. Nasz Mały Wódz grzmiał niczym ksiądz z ambony własną piersią broniąc Rosjanom dostępu do Gruzińskiej Demokracji. Chciał pokazać jak bardzo Polska liczy się w świecie i jak broni ideałów z cyklu za wolność naszą i waszą. Ja słucham i znowu mam dziwne uczucie, ze prezydent nie wie, w którym kościele dzwony biją.
W roku 1991 wojska gruzińskie dość krwawo rozprawiły się z bojownikami walczącymi o niezależność Osetii Południowej. Od tego czasu Osetyjczycy podejmowali wiele mniej lub bardziej skutecznych działań mających przywrócić należna im wolność. Dało to efekt w postaci autonomii na terenie, której stale stacjonowały gruzińskie oddziały porządkowe. W roku 2008 rząd autonomii zgłosił chęć wstąpienia do Wspólnoty Niepodległych Państw, do której należy Osetii Północna. Spowodowało to stanowcza reakcję gruzińskiego prezydenta noszącego notabene to samo nazwisko, co Grześ z wspomnianych pancernych. Rzeczeni Pancerni, ale nie czterej tylko gruzińscy postanowili zrobić to, co wojsko Polskie zrobiło w Czechosłowacji[1]. Na ich i nasze nieszczęście Rosjanie mający formalną podkładkę w postaci wspomnianej powyżej deklaracji przystąpienia do WNP postanowili dobrać się do rurociągu biegnącego przez tereny Osetii. Zasłaniając się tym samym, czym Amerykanie w Iraku – obrona wolności i demokracji.
W tym momencie trudno nie zwrócić uwagi na media, które dość tendencyjnie przedstawiły ten konflikt. Mianowicie, kiedy w Afganistanie i Iraku wojska złożone miedzy innymi z Polaków robiły dokładnie to samo, co Rosjanie w Gruzji to była walka o demokracje. Kiedy Izraelskie rakiety trafiały seriami w Libańskie osiedla mieszkalne to była walka w obronie demokracji zagrożonej przez Terroryzm. Kiedy w Somali amerykańskie pociski trafiały w cywilów mówiło się o sympatykach rebeliantów zagrażających stabilizacji w regionie. Kiedy natomiast Rosjanie robią to samo to jest to inwazja imperializmu i masowe ludobójstwa. Jakoś w Kosowie zachód patrzył na nie i nie grzmiał tak bardzo.
Dlaczego zatem kiedy przeciwko inwazji w Iraku i ingerencji w Afganistanie protestowały setki tysięcy ludzi to Polskie media zamieściły jedynie wzmiankę na ten temat. Kiedy natomiast przeciwko Rosji pikietuje garstka ludzi to robi się z tego masowe demonstracje. Przeciwko zachowaniu Rosji powinno się protestować. Jednak akurat w tym wypadku istota sporu jest tak dalece śliska, że demonstrowanie w obronie Gruzji może być niemal hipokryzją. Patrząc na to, co się dzieje z żalem stwierdzam, że Rosja w polityce zagranicznej radzi sobie coraz lepiej i jej działania są coraz mniej toporne.
Nie jest moim celem bronienie Rosji. Uważam, że jest to tak samo drapieżne i zbrodnicze państwo jak każde inne. I tu właśnie zawiera się istota problemu jak każde inne. Sakaszwili dał Rosjanom pretekst do położenia łapy na rurociągu. Podobny pretekst dał Husajn amerykanom. Obydwa kraje nie dbają o wolność czy o demokracje. Oba te kraje są skłonne pogwałcić traktaty międzynarodowe, ponieważ zastąpiły ideały, o które tak głośno walczy nasz prezydent pojęciem racji stanu. To sprawia, że nie zawahają się przed niczym, aby zapewnić swemu krajowi dobrobyt.
W tym wszystkim mamy małą Polskę, której mężowie stanu wmówili sobie mit o mocarstwie.
Jest taki dowcip:

Idzie przez pustynie Polak, Francuz i Amerykanin. W pewnym momencie łapią ich ludożercy. Jako, że jest to plemię, które za cel postanowiło sobie eliminacje słabeuszy to postawiło wędrowcom ultimatum. Każdy z nich dostanie trzy razy rozpalonym metalowym prętem na klatę. Który wrzaśnie ten jest zjedzony.
Pierwszy idzie Francuz.
- Te Francuz – pytają go – masz jakieś życzenia, coś na ból czy cokolwiek?
- Łi. Posmałujcie mi piełś włonnymi uolejkami – odpowiedział Francuz a oni tak też zrobili. Pierwsze uderzenie. Zacisnął zęby i wytrzymał. Drugie uderzenie. Tak wrzasnął, że aż sam do kotła wskoczył.
Drugi idzie Polak.
- Jakieś życzenie? – pytają.
- Przestań gadać i bij – odpowiada hardo Polak. Pierwsze uderzenie. Polak ziewa. Drugie uderzenie. Polak dłubie w zębach. Trzecie uderzenie. Wzrok polaka wyraża dezaprobatę, że trwa to tak długo.
- Jesteś prawdziwym mężczyzną – stwierdza wódz wioski – Możesz iść wolno.
Następny w szranki staje Amerykanin.
- Jakieś życzenia? – pytają.
- Tak – odpowiada z wilczym uśmiechem Jankes – połóżcie mi na klatę polaka.

Niestety tak właśnie jest z Polską. Pisałem przy okazji innego felietonu, że demokracja doprowadziła do tego, że polityk myśli o konsekwencjach swoich działań tylko przez pryzmat kadencji. Oznacza to, że w wypadku Polski świadomość konsekwencji ich czynów nie wykracza w przód na dalej niż cztery lata. Poniedziałkowe orędzie prezydenta RP wspaniale pokazało, że priorytetowym celem Polskiego polityka stała się reelekcja. Oznacza to, że dobro kraju przestało być priorytetem.
Szukamy sojusznika w Stanach zjednoczonych a robimy sobie wrogów tuż przy naszych granicach. Osobiście uważam, że wizja ministra Kamińskiego wieszcząca Rosyjskie czołgi przy naszych granicach jest bzdurą. Rosja może nam obecnie przykręcić kurek z gazem skazując nas na droższy norweski gaz i tym samym wzrost niezadowolenia w kraju…bo kto się ucieszy z podwyżek. Nieco ironiczne jest to, że klucze do owego kurka dał Rosjanom tak wychwalany przez Polskie media Prezydent Sakaszwili, który zachował się niczym nieodpowiedzialny watażka wierzący, że agresywną polityka wskóra cos przeciwko gigantowi, jakim jest Rosja.
Niestety Polska dyplomacja pofotygowała się do Gruzji walczyć o wolność i demokracje. Tym samym pokazaliśmy zachodowi, że Polska polityka zagraniczna rządzą dawne urazy i fobie dwójki ludzi, którzy absolutnie nie nadają się do kierowania państwem.
W chwili obecnej Rosji najbardziej zależy na podważeniu naszej wiarygodności w oczach zachodu. Tego typu gwałtowne i nieprzemyślane ruchy stawiają nasz kraj w dokładnie takiej pozycji, w jakiej chce go ustawić Rosja. W ten oto sposób prezydent Kaczynski robi dla Rosji dużo więcej niż cała wyimaginowana siatka rosyjskich agentów, której on bezustannie szuka.
Natomiast nasz Amerykański Sojusznik juz dawno zauważył, że to, co Polskim politykom wychodzi najlepiej to ganianie za własnymi ogonami. O ile do pewnego czasu w sprawie Tarczy Antyrakietowej toczyła się debata to zamieszanie wokół rankingu popularności sprawiły, że zamiast dwóch stanowisk w dyskusji mamy kłótnie, kto i kiedy ma podpisać traktat. Wystarczy rzucić w polityków smakowitym kąskiem i już zapomina o bożym świecie i o tym, co tak naprawdę jest dla Polski dobre. Czym bowiem jest tarcza? Jest to przedmiot, który ma chronić wojownika przyjmując na siebie ciosy. Jako, że wszystkie elementy tarczy mają być zainstalowane poza USA to zakładam, że to Stany są owym wojownikiem. Idąc tym torem dochodzimy do wniosku, że tarcza jesteśmy my i to na nas spadną ciosy, które bez naszego tak zwanego wsparcia niechybnie sięgnęłyby kolebki demokracji.
Jak więc widać pomimo mocarstwowych aspiracji naszych włodarzy Polska dalej pozostaje zaściankiem o którym na zachodzie myśli się jak o trzecim świecie. Niestety polscy politycy zamiast próbować to zmienić kierują się osobistymi urazami i bliznami z przeszłości. Nasz kraj jest pokazywany w zachodnich programach jako miejsce gdzie pług zaprzężony do konia jest nadal podstawowym narzędziem rolnika. Nasi politycy wola jednak zabiegać o reelekcje i rzucać nam w twarz wyborcza kiełbasę zamiast wałczyć o Polskę, której obywatele będą nie tyle wolni, co równi z reszta świata. Niestety obawiam się jednak, że gdyby do wyborów stanął ktoś, kto by powiedział, że cztery lata jego rządów wystarcza, co najwyżej na posprzątanie brudów i stworzenie podwalin pod reformy to Polacy by go nie wybrali. Jeśli by powiedział, że dopiero wybrany na następną kadencje coś zmieni to by go wyśmiali. Polacy, bowiem oczekują nie zmian a cudu. Czy będziemy trzymać z USA czy z Rosją tak czy inaczej będziemy podporządkowani ich racji stanu. Jednak należy pamiętać, że przetrwają nie najsilniejsi, a najsprytniejsi. Mam nadzieja dożyć dni, w których to nasz racja stanu będzie na wierzchu.


[1] To, że interwencja w Czechosłowacji była za czasów PRLu, i że Polacy za nią nie odpowiadają, bo byliśmy zmuszeni przez Rosjan niewiele mnie interesuje. Interweniowaliśmy i to jest fakt historyczny.

Tags: ,