Duncyk o rzeczach oczywistych cz. kolejna ;)

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on kwiecień 20th, 2010 by Duncan

Ja wiem, że nie napisze poniżej niczego o odkrywczego, ale tak jakoś mnie ciśnie, aby się wypowiedzieć na kilka tematów.
Zacznę od tego, że można z pewnym uogólnieniem powiedzieć, iż po tragedii w Smoleńsku cała Polska zjednoczyła się w wspólnej żałobie. Życie stracili tam ludzie, których w zasadzie wszyscy znamy. Niektórych szanowaliśmy, niektórymi przeciwnie, wręcz pogardzaliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet Ci, z ofiar, z których poglądami się nie zgadzałem byli ludźmi, którzy starali się zmieniać Polskę na kraj z ich punktu widzenia - zwykle niestety różny od mojego - lepszy. Uważam, że wobec tego należy uszanować ich śmierć.
Niestety, uszanowanie śmierci, a robienie z nich męczenników i to sprawy zupełnie różne. W chwili obecnej media skupiają się na gloryfikowaniu każdej z ofiar katastrofy jakby za życia byli niemalże świętymi. Nie twierdzę, że należy ich rozliczać czy coś takiego, ale moim zdaniem uszanowanie czyjegoś życia nie oznacza przypisywania mu wyolbrzymionych bądź wyimaginowanych zasług. Tak, więc z trudem powstrzymuje kpiący uśmiech, gdy widzę internetowe posty wychwalające ludzi, których jeszcze kilkanaście dni temu opluwano i którym złorzeczono.
Co się natomiast tyczy sprawy internetowych postów to hipokryzja internautów jest czymś niesamowitym. Ludzie korzystając z dobrodziejstw pozornej anonimowości internetu wypisują takie teksty, że włosy na głowie dęba stają. Z jednej strony nawołuje się do wyciszenia, refleksji i zadumy nad tragedią by zaraz wyzwać każdego, kto ośmieli się mieć inne zdanie niż tłum. I to zwykle z użyciem licznych słów powszechnie uważanych za wulgarne lub odnoszących się do domniemanej orientacji seksualnej opluwanego.
Gdzieś tam we mnie kiełkowała mikroskopijna nadzieja, że ta tragedia naprawdę sprawi, że Polacy będą…hmm, dojrzalsi w dyskusji, bo chyba to jest to, co najlepiej ujmuje tą nadzieję. Oczywiście realistyczna część mojej natury szybko ubrała glany i z dziką szyderczą radością zadeptała nadzieję niczym tlący się niedopałek (rany ale poetycko:P). Swoją droga zawsze strasznie bawiła mnie forumowa mierzalność inteligencji. Zakłada ona, że dopóki masz poglądy zbieżne z większością forumowiczów dopóty pozostajesz osoba inteligentną. Niestety jak tylko ośmielisz wyrazić w tej „dyskusji” zdanie odmienne - nie ważne jak logicznymi i sensownymi argumentami dysponując - to zaraz zjawia się na forum taki „mierzacz intelektu”, który stwierdza, że dana osoba jak i grono, w którym się ona obraca są wyjątkowo mało inteligentne i dyskusja z kimś takim nie ma najmniejszego sensu. Siła tej retoryki uwidacznia się szczególnie w nurcie dyskusji na temat miejsca pochówku pary prezydenckiej oraz ewentualnych zarzutów o hipokryzje internetowych żałobników.
Właśnie, żałoba. Nigdy nie rozumiałem instytucji żałoby narodowej, zawsze ją bojkotowałem i choć tym razem nie marudzę na jej wprowadzenie - w końcu ogrom tragedii jest naprawdę wielki - to jednak jakoś mnie śmiech bierze na ten patos, morze łez i inne takie. Ja rozumiem, że zginęli ludzie, ale rozpatrujemy to z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze odeszli ludzi, którzy maja znajomych i rodzinę. Rozumiem, że właśnie oni są w żałobie, że oni tęsknią i, że ich życie zmieniło się po tej stracie. Moje się nie zmieniło, dlaczego więc mam płakać i bić się w pierś. Jak ktoś chce to proszę bardzo, ale nie podoba mi się presja, jaką wywierają media i cała masa ludzi, którzy są w żałobie pod wpływem trendu. Drugi punkt, z jakiego można spojrzeć na tą tragedię to utrata ważnych dygnitarzy państwowych. Szczęśliwie państwo jest tworem, którego twórcy hipotetycznie założyli możliwość wystąpienia takich zdarzeń jak katastrofa w Smoleńsku. Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale nie ma ludzi niezastąpionych i choćby nie wiem jak wychwalano tragicznie zmarłych polityków to na ich stołkach ma, kto zasiąść. Więcej, uważam, że całe to gadanie o tym jak trudno piastować stanowisko po zmarłych kolegach to można sobie między bajki włożyć. Polityka nie jest miejscem, w którym liczą się sentymenty. Owszem ludzie Ci na pewno cierpią po stracie znajomych, niejednokrotnie przyjaciół. Nie oszukujmy się jednak. Politykiem nie zostaje ktoś, kto kieruje się w życiu sentymentem i sercem. Polityk musi myśleć, a myślenie nakazuje, aby po oczekiwanym przez wyborców okresie żałoby zabrać się do pracy i starać zapewnić ciągłość polityki własnego ugrupowania i państwa.
Tak, więc zastanawiam się, czy opłakujemy ludzi czy stanowiska. Bo jeśli ludzi to nie widzę sensu opłakiwać kogoś, kogo się nie znało - bo tak naprawdę ich nie znaliśmy. Jeśli stanowiska…cóż opłakiwanie stanowisk mówi samo za siebie.
Trzecia sprawa, która mnie mierzi to ciągłe porównywanie katastrofy do zbrodni w Katyniu i chory polski mesjanizm. W 1940 roku w Katyniu zginął kwiat polskiej inteligencji. Ponad dwadzieścia tysięcy wykształconych polaków zamordowanych przez armie czerwoną. Więc zestawiając ich z niecałą setką ofiar w Smoleńsku, którą uparcie nazywa się kwiatem polskiej inteligencji jest moim zdaniem nieco żenujące. Polacy uwielbiają porównywać, ale to porównanie jest nie na miejscu. Gdy słyszę w mediach zapłakane głosy ludzi twierdzących, że tragedia ta zagroziła istnieniu Polski, jako kraju to naprawdę załamuje ręce na głupotą obywateli. Ja rozumiem, że kogoś to mogło dotknąć, ale tego typu teorie są, co najmniej bzdurne i świadczą i żałośnie niskim poziomie wiedzy z zakresu funkcjonowania Państwa. Oczywiście zaraz przy tym pojawia się lament o tym jak to Bóg (ten rzymskokatolicki rzecz jasna) doświadcza polski naród. Ludzie wyluzujcie i spójrzcie choć czasem poza czubek własnych nosów! Jeśli Polska jest doświadczana to co maja powiedzieć dzieci w Afryce, ofiary konfliktów na bliskim wschodzie czy Bałkanach? Jak mają się czuć narody które naprawdę od wielu lat cierpią jeśli kraj taki jak polska uważa się za „doświadczany przez Boga”. Niestety my zamiast coś robić wolimy siedzieć na tłustych zadkach i marudzić jak nam źle, niedobrze i jak nas historia doświadcza.
Pozostając przy temacie porównań to musze przyznać, że bardzo rozczarował mnie Pan Rymanowski, który jest (był??) naprawdę wyśmienitym reporterem i prowadzącym, ale porównując katastrofę w Smoleńsku do śmierci Jana Pawła II chyba nieco przesadził. Śmierci Papieża się spodziewaliśmy, był on człowiekiem w słusznym wieku i bardzo schorowanym. Ponadto, co najważniejsze, śmierć ta nie miała bezpośredniego wpływu na polską politykę tak wewnętrzną jak i zewnętrzną. Tragedia Smoleńska, choć - wbrew temu co lansują media - istnieniu Państwa nie zagraża to na pewno w istotny sposób odciśnie się na jego funkcjonowaniu zwłaszcza w wypadku Prawa i Sprawiedliwości, które straciło najwięcej członków.
Ukoronowaniem dziwacznych, porownań była jednak wypowiedź prezentera zdaje się Polsatu, według której śmierć Prezydenta i podróżujących z nim ludzi była hołdem dla ofiar Katynia. Byłem w takim szoku, że nawet nie spamiętałem nazwiska owego redaktora. No, bo skoro był to hołd to ja rozumiem, że samolot rozbił się specjalnie!? Normalnie słów brakuje. To teraz jak ktoś ma wypadek samochodowy koło Oświęcimia to jest to hołd dla ofiar holocaustu. Bo tak wynika z wypowiedzi Pana redaktora.
Inną kuriozum jest powtarzana w mediach opinia, że Polska została osierocona. Będę wredny i przeanalizuje ten zwrot dokładnie. Ojczyzna z racji formy żeńskiej powszechnie uważana jest za matkę swych obywateli. Jest to utarty poetycki obraz matki ojczyzny roztaczającej swą piecze nad obywatelami, którzy występują w tej konstrukcji, jako Dzieci. Zastanawiam się jak wobec powyższego matka może zostać osierocona tracąc dzieci!? Oczywiście można uznać, że stwierdzenie to jest prawdziwe, ale wtedy musimy założyć, że to Para prezydencka była instytucją rodzicielską nad osieroconą Ojczyzną. Takie założenie prowadzi jednak do punktu, w którym zakładamy, że dwoje ludzi stoi nad ojczyzną, a to jest już niezdrowe.
Tego typu przypadków można wymienić znacznie więcej począwszy od jawnie homofobicznego sobotniego kazania w Katedrze św. Jana po rozważanie męczeństwa Pana Kurtyki. Jednak całą sytuacje podsumowuje najlepiej fakt, że na pogrzeb do Krakowa po mimo pięknej pogody zamiast zapowiadanego miliona przybyło niecałe 40tys. Poza tym muszę przyznać, że bardzo nie żałobnie wyglądali ludzie z uśmiechem machający do kamery.
Koniec końców dochodzę do wniosku, że media podeszły do całego zdarzenia bardzo nieprofesjonalnie i obłudnie. Głośno podnoszono temat zadumy, wyciszenia i żałoby, podczas gdy serwisy medialne prześcigały się w sensacyjnych tematach i żerowały na ludzkich tragediach nakręcając poczucie wielkiej smuty. Trochę to wszystko było dla mnie nieszczere. Bo jeśli ktoś nosił żałobę w sercu to ja naprawdę to szanuje. Tyle tylko, że tym czego na pewno media nie zrobiły to nie pozwoliły się ludziom wyciszyć…ale gdyby pozwolili spadła by oglądalność. Ot prawa rynku.
Teraz, gdy jesteśmy już po żałobie, po sporach dotyczących brukania Wawelu czas wrócić do normalnego życia. Wiem doskonale, że niewiele się ono będzie różnić od tego przed katastrofą. Mam tylko nadzieję, że moje obawy się nie spełnią, że nasze społeczeństwo po mimo tragedii potrafi myśleć i kiedy przyjdzie wybierać będzie kierowało się rozumem, a nie wykreowanym przez media i spin doctorów współczuciem.

Tags: , , , , , ,

“Anatomia Szaleństwa”

Posted in Tak zwane wiersze on kwiecień 7th, 2010 by Duncan

Insane by ~sumeco

Zjadłszy zawczasu swój mózg rdzą przeżarty
Rozważam nieśpiesznie lekkość bytu
Spacerującą meandrami spaczonej świadomości
Balansującą rozpaczliwie na skraju światów
W chwili wahania chwytającą krawędź
Jak brzytwa ostrą
Na której słowo Szaleństwo wypisano szkarłatem

Wykuwszy chwilę później swe oczy wypełnione nostalgią
Spoglądam leniwie na abstrakcyjność świata
To monochromatycznie zapadającego się w sobie
To niczym kwiat skąpany w barwach rozkwitającego
By zaraz dać się zniszczyć tym co spoglądają inaczej
Niż świat
Szeol z utęsknieniem czeka na takich jak oni

Oddawszy jakiś czas temu swe uszy tym którzy słuchać nie potrafią
Łudzę się, że nie jestem taki jak oni
Przysłuchuje się kłótniom, potyczkom i swarom
Rozważam znaczenie honoru, godności i dumy
Pustych słów, delikatnych i miękkich
Niczym papier w klozecie
Spłukany w niepamięć kanałów po tym jak się go użyje

Z każdym kolejnym krokiem z wolna zbliżam się do celu
Taplając się radośnie w ludzkiej ignorancji
Na zakręcie niebycia chwytam palcami przestrzeń
Bo to w szaleństwie jest metoda
A na tym pięknym świecie szaleńcy są coś warci
Gdyż tylko im jest dane
Zrozumieć lekkość bytu - rozpostrzeć wolno skrzydła

vet for the insane by =pixellabor

Oto wynik przepracowania, stresu, permanentnego niedospania i wielu innych czynników. Poza tym…to dzięki, że jesteście, długo Was szukałem. To dzięki wam świat wokół mnie jest jaki jest, a ja jestem do niego zdystansowany na tyle aby móc pisać takie bzdety jak to powyżej. Dobra na dziś koniec sentymentów…zmykam spać :)<>(:

Tags: , , , , , , , , ,

„Stare Zdjęcia”

Posted in Tak zwane wiersze on luty 18th, 2010 by Duncan

Zatrzymany w ciszy nietrwania
Przeglądam stare czarnobiałe zdjęcia
Zamrożone na papierze wspomnienia
W pół zdania urwane myśli
Świat huczy wokół ogromem doznań
Zamykam oczy
Starając się wsłuchać w świata serca bicie
W ciszy nietrwania
W braku słów
Bezsens sensu
Z otaczającego wyłania się gwaru
Pozorny porządek jawi się jako maska
Noszona na twarzy przez chaos
I tylko stare czarnobiałe zdjęcia
Można ułożyć w porządku…


Zawsze piszę na opak.
Dużo mam ostatnio do zrobienia. Czasem za dużo…ale wbrew temu co widać powyżej jestem szczęśliwy jak nigdy.
Ja po prostu tak na opak czasem wyrażam to co w sercu noszę.

Tags: , , , , ,

Świnki Trzy ;)

Posted in Rozdroża on listopad 16th, 2009 by Duncan

W ciągu ostatnich tygodni miałem okazję przesłuchać trzy interesujące płyty. Wszystkie były bardzo wyczekiwane i ich pojawienie spowodowało żywiołowe reakcje fanów. Nie wiem czy mogę się nazwać jednym z nich. Owszem interesują mnie losy wszystkich trzech wykonawców jednakże nigdy nie uważałem się za fana. Raczej za osobę która lubi ich posłuchać. Nic więcej. Mam nadzieje, że dzięki temu będę mógł spojrzeć na te płyty z dystansem jakiego brakuje fanom. To co napiszę poniżej raczej trudno nazwać recenzjami. To raczej moje subiektywne zdanie na temat:

Hey: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

Zacznę od tej płyty ponieważ Hey jakoś nigdy nie był mi szczególnie bliski. Zawsze kojarzyli mi się z muzyką raczej zbyt na mnie spokojną i leniwą, a przez to nie zachęcili mnie jakoś do bliższego poznania swojej twórczości. Jeśli ktoś twierdzi, że mają oni w repertuarze ostrzejsze kawałki to ta płyta na pewno mnie nie przekona.

Nie znaczy to, że jest zła. Wręcz przeciwnie. Jak zwykle doskonała Kasia Nosowska wlewa we wszystkie teksty subtelną nutę melancholii, wspaniała muzyka chwilami delikatnie romansująca z klimatami Jean Michael Jarre’a stanowi idealne tło dla rewelacyjnych tekstów. One właśnie stanowią największy atut płyty. Ambitne, wieloznaczne i jednocześnie naprawdę przyjemne. Napisane mimo wszystko lekko nie sprawiają wrażenia topornych. Słuchanie ich to naprawdę miła odmiana od standartowo popowej pulpy którą zalewają nas obecnie wytwórnie. Hey wspaniale udowodnił, że można w polskiej branży muzycznej śpiewać jesiennie nie będąc przy tym kolejnym klonem znanej gwiazdy i w kółko nawijać o straconej miłości. Zespół wciąż ma swój wyczuwalny styl a to jest ostatnio bardzo rzadkie. Obawiam się jednak, że to sprawi, że trafi on do swojego stałego grona fanów i choć zapewne spodoba się krytykom to nie odniesie sukcesu komercyjnego. Na szczęście chyba jednak nie do końca o to im chodziło.

Na koniec chciałbym zauważyć, że najbardziej zaskoczył mnie obecny w niemal każdym utworze odczuwalny beatowo-elektroniczny rytm. Nie dominuje on i nie zamienia Heya w pseudo-pop ale jednocześnie sprawia, że gdy rozbrzmiewa w słuchawkach to naprawdę miło się przy tej muzyce chodzi. Nie wiem jak na to zareagują fani ale mi podoba się do tego stopnia, że zamierzam odwiedzić znajomego który mam nadzieje wypożyczy mi nieco z Heyowej kolekcji. Może jednak zostanę fanem…

Kult: Hura!

Kult…to kult. Co prawda lepiej poznałem ich twórczość późno bo dopiero na studiach. Dodatkowo mimo, że zespół cenię i szanuje to nigdy jakoś bardziej odczuwalnie w moim sercu nie zagościł. Nie wiem czemu. W zasadzie to bardzo ich lubię ale jakoś tak wyszło, że słuchałem ich tylko czasami. Raczej z rzadka.

Gdy zacząłem słuchać ich najnowszej płyty to co chwila wybuchałem śmiechem. O ile powyższy Hey jest smutno-poważny to Kult jest ironicznie-jajcarski. Ciekawe jest to, że tak naprawdę odbieram płytę jako swojego rodzaju powrót do przeszłości ale mimo to jest to przeszłość traktowana z lekkim przymrużeniem oka. Kazik i chłopaki kpią z rzeczywistości, obśmiewają politykę, religię i społeczeństwo. Robią to przy tym z takim wyczuciem i błyskotliwością, że nie sposób nie zachwycić się maestrią tekstów.

Wszystko to jest przyprawione wyśmienitą muzyką, która w jakiś sposób sprawia, że człowiek ma ochotę zrobić coś szalonego.

Płyta Hura zawiera nasiona buntu, rewolucji. Trudno mi to opisać ale jest w niej coś niesamowitego. O ile Hey sprawiał, że włączał mi się nastrój jesienno kontemplacyjny to tutaj mam ochotę biegać i niczym Kaczor Duffy domalowywać ludziom sumiaste wąsy. Chłopakom z kultu udało się wpleść w muzykę radość i wolność.

Chwała im za to!! HURA!!! HURA!! HURA!!

Agnieszka Chylińska: Modern Rocking

Na koniec chyba najbardziej kontrowersyjny album tego roku.

ZDRADA!! HAŃBA!! Krzyczą fani. Aga się sprzedała!! Nie jest już paszczetem!! Jest fajną laską!! Na pohybel!!

Rany jak dobrze, że nie jestem fanem.

Muszę jednak przyznać, że do najnowszej płyty eks-wokalistki O.N.A. pochodziłem chyba ze trzy razy. I koniec końców uznaję, że jest ona…przede wszystkim zupełnie inna od poprzedniej – do której notabene też podchodziłem kilka razy zanim mnie do siebie przekonała.

Zdecydowanie jest to najbardziej popowa ze wszystkich trzech omawianych tutaj pozycji. Muszę jednak przyznać, że Agnieszka poszła w kierunku – wbrew opiniom fanów – ambitnej wersji popu zahaczającej momentami o elektronikę – np. rewelacyjne Niebo.

Ocena Modern Rock’u jest najtrudniejsza ze wszystkich trzech pozycji. Obawiam się, że trudno jest tu jednocześnie uciec od oceny zmiany jaka zaszła w samej Agnieszce Chylińskiej. Ona zawsze kojarzyła mi się z żywiołem. Boską furią która gniewnie wykrzykuje to co chce. Nigdy nie ceniłem Jej za ambitne teksty czy dobrą warstwę muzyczną – choć nie twierdzę, że była na tych polach słaba. Agnieszka zawsze ujmowała mnie szczerością. Jej pełne pasji i prostoty teksty były czymś co sprawiało, że można było się w nich zanurzyć. Ich specyfika sprawiała, że tak łatwo było się z nimi utożsamiać. Jak jest teraz? Jak już przyzwyczaić się do ostrego beatu i elektroniczno-popowego brzmienia to okazuje się, że dalej słychać w Niej ten gniew tą furię i tą szczerość. I to pozwala mi wierzyć że Agnieszka się nie sprzedała. Pokazała tylko wielkie „fuck off” tym wszystkim którzy chcą Jej mówić jaka ma być i co ma grać.

Chwała jej za to!

Tags: , , , , ,

O Powstaniu W-szawskim słów kilka

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on sierpień 2nd, 2009 by Duncan

Przez cały miniony weekend trwały w Warszawie huczne obchody 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Kiedy Prezydent miasta Stalowa Wola zapowiedział, że nie będzie włączał o godzinie 17 syren ponieważ nie będzie czcił przegranego powstania w telewizji TVN pojawiła się cała masa przeprosin od mieszkańców tegoż miasta.
Tak, więc po raz kolejny zaskoczyła mnie głupota Polaków.
Powstanie Warszawskie nie zrealizowało żadnego ze swych celów. Ceną za głupi zryw tysięcy naiwnych młodych ludzi, którzy myśleli, że mogą być żołnierzami było życie tysięcy mieszkańców stolicy oraz niemal doszczętne zniszczenie miasta.
Niemniej od jakiegoś czasu, co roku z wielką pompą świętuję się masowy mord, jaki de-facto Warszawiacy zorganizowali Warszawiakom. I nie mówię tu, że powstać nie trzeba było. Więcej, powstać należało. Tyle, że nie z przysłowiową szabelką na czołgi, ale z głową i rozwagą. Prawdę jednak jest taka, że teraz to sobie można pisać i spekulować a i tak niewiele z tego wyniknie. Co było jest faktem i choć wielu ludzi z miłościwie nam panującym Presitente na czele chciało by aby Powstanie było czymś więcej niż tylko kolejną klęską narodu to tak nie będzie. To była klęska - militarna, polityczna i moralna.
Fakt, świat zobaczył jak walczy Polak. Świat zobaczył, że Polak walczy dzielnie, ale bezmyślnie i głupio marnując siły i wykrwawiając się zanim do czegoś się przyda. Gorzej, że teraz zamiast uczcić tych ludzi faktycznie minutą ciszy rozpamiętuje się Powstanie i doszukuje w nim czegoś, czym nie było starając się na silę przekuć je w zwycięstwo. Boli to tym bardziej, że jedyny zryw, który zakończył się sukcesem jest zapomniany. Dopiero rok temu zaczęło się w Polsce mówić więcej o Powstaniu Wielkopolskim, choć nadal to, które było klęską jest od niego ważniejsze.
Solidaryzuje się, zatem z Prezydentem Stalowej Woli. Nie uważam za stosowne rozpamiętywać błędu i porażki, jakim było Powstanie Warszawskie. Nie twierdzę, że należy o nim zapomnieć. Przeciwnie należy je traktować jak błąd, z którego powinno się wyciągać wnioski.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że niczego nie zmienię. Jesteśmy już takim dziwnym narodem, który wierzy, że jest coś takiego jak honorowe zwycięstwo:

- Walczyli my z honorem panie sierżancie, szkoda tylko, że wszyscy gryziemy teraz glebę, a nasze baby gwałcą wściekli żołnierze wroga.
- Może trzeba było jednak poczekać na pomoc?
- Ruskich? Już prędzej sam sobie w łeb strzelę!
- Nie, Aliantów
- A po cholerę mają mi jakieś jankesy zwycięstwo odbierać Panie Sierżancie!!
- No właśnie. Po co.

Tak, więc honor Polaka został uratowany. Niestety Polak przy tym zmarł, ale tak to już jest na tym świecie. Ktoś musi umierać, aby ktoś mógł żyć. Nie minęło, zatem 70 lat jak Polski Prezydent przyjeżdża uczcić honorowe zwycięstwo Polaków niemieckim autem.
Kto zatem wygrał tą cholerną wojnę??
No honorowo to na pewno my! Uczcijmy to!

Tak na koniec to zgodzę się z pomysłem mojej Kochanej, która to zaproponowała, aby zrobić ogólny dzień klęsk narodowych. Można by wtedy za jednym zamachem uczcić wszystkie nieudane powstanie, Katyń, zdradę na Jałcie, 50 lat tak zwanej komuny, górników i stoczniowców, wybór Kaczyńskiego na prezydenta i jeszcze wiele innych.

Ps. Poniżej zdjęcie “Landrynków Warszawskich”. Nowego szlagieru firmy Słodkie Upominki.

Landrynki Warszawskie!!! Ummm! Pycha ;)

Tags: , , , , ,

„Szklane wieże”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Tak zwane wiersze on lipiec 7th, 2009 by Duncan

Zamknięci szczelnie w domkach z naszych snów zbudowanych
Wielbimy próżnych bogów, co losem naszym grają
W niedorzeczności codziennego życia głęboko zaplątani
Gubimy sens radości i cel
Goniąc za ofiarą dla tych, co z góry spoglądają
Wyzbywając się godności biegniemy w wyścigu
Przed oczyma wciąż mając miraż - nagrodę na mecie
By nie pamiętać o tym, kim byliśmy rzucamy się w wir pracy
Owocami, której kupimy łaskę bogów
Kolejne złudzenie
Otoczeni kokonem cynizmu barykadujemy się w naszych snach
Szukając schronienia przed wiatrem zmian wiejącym z szczytów szklanych wież
Naginającym nas na swą modłę, łamiącym i powoli zadającym nam śmierć
Nim dobiegniemy do mety, nim zakrwawionym szlakiem wejdziemy na szczyt
Wierząc, że tego właśnie chcieliśmy
Uciekamy od siebie samych, których zostawiliśmy za drzwiami dzieciństwa
Giniemy spadając ze schodów, kiedyś takich wielkich.
Przed drzwiami cicho płacze porzucone dziecko
Samotne, zagubione wydarte z czyjejś duszy, aby nie przeszkadzać
Przecież być wiecznie dzieckiem - to nie wypada
Przyciśnięci ciężkim wiekiem naszych trumien, które sobie sami zbiliśmy
Leżymy samotnie śpiewając pogrzebowe pieśni
O tym, jakie było nasze życie.
Pieśni są bardzo krótkie, i bardzo smutne
Bardzo ciche
Szklane wieże wciąż lśnią poznaczone krwawymi szlakami
Niczym kryształowe sztylety wbite w błękit nieba
Choć nas już nie ma to wyścig wciąż trwa
Myślicie, że zrobi dla was wyjątek?
…nie łudźcie się!

Tego, co korporacja robi z człowiekiem nie zrozumie chyba nikt, kto w niej nie pracował. Tak, więc wszyscy Ci, którzy przyglądają się krawaciarzom pełnym litości wzrokiem nie wiedzą za bardzo, co widza. Maja przed oczyma obraz, który sami sobie stworzyli, lecz jest to obraz daleki od rzeczywistości.
Prawda jest, bowiem dużo bardziej wredna, niegodziwa i paskudna niż im się wydaje…

Właśnie skończyłem czytać „Córkę Łupieżcy” Jacka Dukaja. Trudno mi o niej pisać obiektywnie. Przeczytałem ją dopiero raz. To mało jak na książki tego autora. W chwili obecnej wżera mi się ona dopiero w głowę, przepływa przeze mnie i skłania do wielu dziwnych i chwilami niepokojących przemyśleń. Także w aspekcie tego, do czego ja sam zmierzam. Wciąż kłócą się we mnie dwie postawy. Ciągły dysonans pomiędzy tym, co chce robić, a tym, co powinienem robić. W momencie, gdy dotarło do mnie, że mój problem nie jest jeden jedyny i wyjątkowy stało się coś ciekawego. Przez chwile poczułem się jak człowiek, który spacerując swobodnie tysiąc metrów nad ziemią nagle zrozumiał, że nie potrafi latać. Wykonałem wtedy kilka gwałtownych ruchów niczym kojot z kreskówki i zacząłem spadać. Przez chwilę syciłem się tym spadaniem i bardzo chciałem uwierzyć, że nic więcej nie mogę zrobić, a potem poleciałem.
Spojrzałem wtedy na otaczających mnie ludzi. Wszystkich. Ci, którzy mieli cele i potrafili do nich dążyć nie raz robili to, czego nie lubili, co nie sprawiało im przyjemności i nie sprawiało, że byli z siebie dumnie. Jednak świadomość tego, że robią coś by osiągnąć to, czego pragną, a nie siedzą i narzekają jak wokół źle i niedobrze sprawiała, że mogli znieść wszystko.

Zawsze jest wybór. Moim wyborem jest obecnie pracować w miejscu, które zapewni mojej powiększającej się rodzinie spokojny byt. Jak wiele jestem w stanie za to zapłacić? Nie wiem. Na pewno wiele. Gdy na szali ważą się losy osób tak bliskich zmienia się punkt widzenia. Pozostaje wiara w to, że cokolwiek zrobię będzie to coś słusznego. Wiara, że w środku pozostaną sobą…dziękuję Panu za pomoc Panie Dukaj.

…choć są trzy (i pół) osoby, które bardziej od niego zasługują na podziękowania. Jedną z nich jest moje Kochanie. Dwie pozostałe wiedzą, że to o nich…choć jedna może w to nie do końca wierzyć ;P

Tags: , , , ,

“Iwonka & Duncan: Year One”

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Tak zwane wiersze on maj 28th, 2009 by Duncan

Mogę mówić, pisać…wolałbym nie śpiewać ale też mogę. I co z tego skoro nic nie odda tego co mnie w ciągu minionego roku spotkało. Postarałem się jednak to ubrać w słowa. To nie wiersz to po prostu…

„Wyznanie”

Zakochałem się
W kobiecie pomiędzy wierszami
Z uśmiechem siedzącej na huśtawce
Rozpiętej miedzy światami

Zakochałem się
W dziewczynie z blasku księżyca utkanej
O niewinnym uśmiechu
I oczach, w których ktoś zamknął gwiazdy

Zakochałem się
W namiętnej pasji tego, co między nami
Wsłuchany w jęk Jej rozkoszny
Pod palcami czując wyprężone ciało

Zakochałem się
W dziewczynce, którą zawsze będzie
Dojrzałej kobiecie, którą jest, na co dzień
I w matce, którą się niedługo stanie

Zakochałem się
W mojej najlepszej przyjaciółce
Pomiędzy moim i ludzi światem stojącej
Na straży mnie i siebie zarazem

Zakochałem się
W osobie na pozór tylko zwykłej
Z ukrytym w głębi siebie ogniem
I radosnym szaleństwem

Zakochałem się
W tym jak się śmieje, jak śpi, jak kocha
W Jej pasji życia
Którą dopiero po czasie dostrzegłem

Zakochałem się
W tym, co możemy razem osiągnąć
Co stworzyć i co wypracować
Trzymając się razem za ręce

Kocham
Sen, który wyszedł z mej głowy
Marzenie, które oblekło się w ciało
I powiedziało tak…kiedy Ją spytałem…

Ukochanej Żonie i Przyjaciółce
w Pierwszą rocznicę ślubu.
Krzysztof „Duncan” Słomkowski
Mąż

Tags: , , , , ,

Amputujmy Historie

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych, Polityka on maj 13th, 2009 by Duncan

Dochodzę ostatnio do wniosku, że w zasadzie powinienem przestać oglądać programy informacyjne. Skoki ciśnienia, które temu towarzyszą (oglądaniu programów…nie dochodzeniu do wniosków) doprowadzą mnie w końcu na cmentarz - ciekawe czy Moje Kochanie będzie mogło wtedy pozwać państwo. Ostatnio do szału doprowadziły mnie dwie grupy zawodowe - górnicy i stoczniowcy.
Znam ludzi z wyższym wykształceniem którzy tyrają w marketach bo pracy nie mogą znaleźć. Poznałem kiedyś człowieka z doktoratem, który nalewał paliwo na stacji benzynowej. Znam muzyków z jednego z najlepszych polskich zespołów folkowych, którzy muszą traktować muzykę jako „drugi zawód” bo nie są się w stanie utrzymać z grania. W tym świetle zadaje sobie pytanie: dlaczego ci wszyscy harujący na swoje utrzymanie ludzie mają dofinansowywać upadający i nierentowny relikt PRLu?? Bo tak naprawdę cała rządowa i ewentualna unijna pomoc jest opłacana z naszych podatków. Ja osobiście nie mam zamiaru pracować na to by dawać źródło utrzymania ludziom, którzy potrafią nasz kraj tak skutecznie ośmieszać jak to ostatnio zrobili tak zwani „działacze” Sierpnia 80′. To właśnie przez działania takich ludzi i takich organizacji w Polski przemysł nie chcą inwestować zagraniczne koncerny. Polskie związki zawodowe, które przypisują sobie tak zwane wywalczenie dla polski wolności tak naprawdę stały się ostatnim bastionem PRLu.
Zaraz obok stoczniowców stoją górnicy, którzy wciąż domagają się podwyżek, a zarabiają dużo lepiej niż większość młodych ludzi po studiach. Owszem jeśli podzieli się ich pensję przez liczbę dzieci - zwykle więcej niż dwoje - i doda do tego niepracującą małżonkę to faktycznie wychodzi niewiele. Dalej sytuacja jest niemal identyczna jak w wypadku stoczni. Pytanie jest również podobne: dlaczego społeczeństwo ma dopłacać do nierentownych kopalń. No dobra tutaj mamy do czynienia z bezpieczeństwem energetycznym kraju…no i dzięki temu górnicy mogą skuteczniej szantażować państwo. Jednak jest nieco dziwne gdy dwa ośrodki walki z socjalizmem domagają się teraz jeszcze większych osłon socjalnych gdyż wstyd im przyznać ale tęsknią do tego co mieli przed rokiem 89′.
W tym momencie na scenę wkracza moje ulubione ugrupowanie polityczne, Prawa i Sprawiedliwa obecnie opozycja ciągle straszy nas duchami PRLu, wyciąga teczki i walczy z komuną. PiS aktywnie wspiera działania obydwóch grup zawodowych i muszę przyznać całkiem sprawnie wykuło z nich ostrze wymierzone w obecny rząd. Partia braci Kaczyńskich mieni się wybawcami wolnej Polski, Młotem na Komunę i Liberałów, jednak jeśli spojrzymy na ich program to widzimy narodowy socjalizm. Duża ingerencja państwa w sprawy gospodarki, ograniczenie działań innych opcji politycznych, walka z wszelkimi mniejszościami idealizowanie własnej nacji, odwoływanie się do chlubnej przeszłości oraz wodzowski model rządów. Czy to nie przypomina czegoś? Podobnych elementów można się dopatrzyć w faszystowskich Niemczech, Korei Północnej, Chinach z czasów Mao czy na Kubie Fidela Castro o ZSRR nie wspominając.
Niemniej jakimś cudem partię tę wciąż popiera 25% wyborców!?!
No i tutaj dochodzimy do setna sprawy. Bo jak dla mnie podstawowym problemem jest tutaj ostatnie 50 lat polskiej historii. Nie uważam aby PRL był systemem strasznie złym. Był po prostu ustrojem, który się nie sprawdził. Miał swoje wady i zalety. W demokratycznym państwie każdy może komentować przeszłość jak chce. Mimo to nieco dziwne jest iż opinie o strasznych zbrodniach komunizmu najgłośniej wygłaszają dwaj ludzie, którzy odebrali PRLowskie wykształcenie, nigdy nie byli internowani, a w czasach „strasznej komuny” mieli nawet swoje „5 min” na srebrnym ekranie. Należy zauważyć, że wszystko to było możliwe pomimo akowskiej przeszłości ich ojca. Nie wiem jak wam, ale mnie coś tu nie pasuje. Niemniej dowodów na jakiekolwiek ich powiązanie z byłym ustrojem jest tyle co na SBcką przeszłość prezydenta Wałęsy więc dalsze rozważanie tego tematu zostawię pracownikom IPNu.
Wracając jednak do tematu amputacji historii chciałbym zauważyć, że Polacy jako naród zawsze mieli ciągoty mesjanistyczne. Tak więc naszym zdaniem bez Polski Niemcy nie zostały by pokonane a komunizm obalony. Nie twierdzę, że się do tych dwóch wydarzeń nie przyczyniliśmy. Uważam tylko, że obecnie zamiast wykorzystać nasz udział w Historii gryziemy się między sobą i roztrząsamy mało ważne sprawy takie jak SBcka przeszłość drugiego po Janie Pawle II najbardziej rozpoznawanego Polaka na świecie. Plątamy się w pyskówki z niemieckimi brukowcami zamiast pokazywać światu, jak bardzo przyczyniliśmy się do wygrania II Wojny Światowej. Kręcimy filmy, które pokazują ludzi bez skazy. Takich w których nikt nie wierzy i od których aż mdło się robi zapominając, że tym co stanowiło o ich sile było właśnie ich człowieczeństwo. Ich wady i słabości, które potrafili przezwyciężać. Wszystko to sprawia, że dochodzę do wniosku iż faktycznie lepiej będzie chyba ostatnie 50 lat polskiej historii odciąć i zakopać gdzieś głęboko zamiast ją rozdrapywać, gwałcić i poniewierać. Bo mimo wszystko jakakolwiek by ona nie była jest to Nasza Historia i należy jej się szacunek.
Chociaż szacunek to akurat to czego z polskich włodarzy chyba nie da się wykrzesać.
Nie twierdze przy tym, że należy ową przeszłość idealizować. Trzeba ja wykorzystać. Mam nadzieje, że w końcu się nauczymy pokazywać światu coś więcej niż bandę skłóconych „Polaczków” przekrzykujących się kto większy zdrajca i tłukących teczkami po głowach. Nie jestem patriotą ale mierzi mnie cała masa absurdów, które widzę wokół. Irytuję mnie głupota polskich polityków, którzy jakby nie zdają sobie sprawy z tego, że to co wychodzi im najlepiej to rzucanie Polsce kłód pod nogi. I nie, to nie jest Patriotyzm. Tak zwane bronienie polskich interesów w sposób taki jak robią to związki zawodowe czy działacze opozycji to nie tylko wstyd dla obywateli ale także przeszkoda dla przedsiębiorców. Tak więc miło by było wyrzucić do śmieci tę całą stertę nic nie wartych górnolotnych haseł, wziąć się do roboty i sprawić, że Polska naprawdę byłaby krajem którego obywatele nie muszą wstydzić się swojego pochodzenia…
…i znów było patetycznie. Heh wiem, że nic nie zmienię, ale i tak musiałem to napisać :)

Tags: , , ,

Ludzie stanowczo zbyt mi bliscy…

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on maj 13th, 2009 by Duncan

Wymiana sms’ów po nagłym urwaniu rozmowy telefonicznej - prawdopodobnie z powodu braku zasięgu w górach gdzie Ona przebywa.

On - Ot, góry
Ona - No nie poradzisz…Sterczy taka i ani drginie;)
On - …? A Ty musisz ciągle o seksie!!! ;P
Ona - Jasne, będę brał cię w…stokrotkach i koniczynie :P
On - Jesteś PUSTA! Jak Nosferatu Z kosmosu!
Ona - Nie to nie idę po wódkę i zrobię sobie nalewkę z pokrzywy :P nie dostaniesz na zimę :P
On - I tak bys mi nie dała…nie jestem w Twoim typie :P
Ona - No fakt, ja wolę przeintelektualizowanych, napuszonych, bucowatych wykładowców, najlepiej nieletnich i z dużą pensją :P
On - No tak. Wiedziałem, że tylko wielkość się liczy. To się nazywa przedmiotowe traktowanie ludzi :P

No i tak sobie myślę, że fajnie, że jesteście.

Bogowie obdarowali mnie wspaniałymi przyjaciółmi. Wprawdzie z niewielkimi wyjątkami musiałem czekać za wami trochę czasu ale jak już się pojawiliście to wrośliście w moje życie tak, iż nie wyobrażam go sobie bez Was.

Dzięki Wam wszystkim za to, że jesteście.

Bo moje życie czasem się wywraca, przekręca i rzuca na boki. Głównie za sprawą tego, że zbyt wiele myślę…albo zbyt mało. Szczęśliwie przyszłość ciągle jest w ruchu i nie ważne jak bym się nie wytężał zawsze pojawia się jakaś taka jej wersja na którą nie byłem przygotowany. Dobrze, że wtedy jesteście by mnie z tej rzeki wyciągnąć…dzięki za to. Napisałem, że to jest szczęśliwe…no bo w zasadzie gdyby tego nie było to by się żyło strasznie nudno. Heh. Fajnie mi…mam cudowną żonę, wspaniałych przyjaciół, kochającą rodzinę, liczne pasje i zainteresowania i nawet…pracę na którą mogę narzekać ;)

Tak zdecydowanie mi fajnie…

Martwi mnie tylko trochę, że czasem praca wywiera na mnie zbyt wielki wpływ. Bo korporacja naprawdę ryje w głowie. Narzucany w „garniturkowie” sposób myślenia powoli ale uparcie przesącza się do mózgów…niczym Borg. Prędzej czy później każdy pracownik zostanie zasymilowany. No prawie każdy…legenda głosi, że nad samym morzem jest taka mała kamienica otoczona przez trzy korporacyjne biurowce. Mieszkańcy tej kamienicy dzielnie stawiają opór krawatom. No, ale to temat na inną opowieść ;)

Dzięki…nie będę was wszystkich wymieniał. Jest Was niewielu, a poza tym i tak wiecie, że to o Was…

Tags: , , ,

Polaków o seksie rozmowy

Posted in Duncyk o rzeczach oczywistych on maj 11th, 2009 by Duncan

Niedziela. Oboje szykują się do wyjścia do kościoła. Ubierają buty.
- Ona - będziemy się dzisiaj pieprzyć
- On nieco zdziwiony - Taaa, pewnie, a czemu pytasz?
- Ona - Bo głowa mnie boli
- On - ale to zwykle jest znak, że seksu nie będzie.
- Ona - Tak ale dziś mi się przyda na poprawę krążenia

Tags: , , , ,