Zmierzch bogów”
Nadchodzi noc duchów zatrzaskujcie okna!
Nadchodzi noc zjaw ukryjcie swe dzieci!
Pędzi Błazen przez światy, roześmiany na krawędzi
Głosi dobrą nowinę: Bogowie odeszli
Skończył się sądy wszechwiedzących głupców
Dość już śmierci bezpodstawnej
Dość krwi, w Bogów imieniu przelanej
Baranek tańczy szczęśliwy na kapłanów trupach
Bogowie odeszli
Próżno składać ofiary
Zapomnijcie o tym, w co żeście wierzyli
Bogowie odeszli
Precz z daniną z życia
Nadchodzi noc duchów
Noc zjaw z mgły utkanych
Noc śmierci niewinnych
Bogowie odeszli
Nie ma nas, kto chronić
Bogowie umarli zostali zapomnieni
Nadchodzi noc duchów noc upiorów śmierci
Długie noże błyszczą w księżycowym świetle
Duchy ostrze niszczy, niszczą srebrne kule
Bogowie odeszli nie ma nas, kto bronić
Przestali być potrzebni
Bronimy się sami…
Gruzja. Nazwa tego państwa przestała się polakom kojarzyć tylko z uroczym Grzesiem z 4pancernych i szampanem. Teraz kojarzy się także z rozbuchanym ego Radziec…Rosyjskiego Imperializmu. Nasz Mały Wódz grzmiał niczym ksiądz z ambony własną piersią broniąc Rosjanom dostępu do Gruzińskiej Demokracji. Chciał pokazać jak bardzo Polska liczy się w świecie i jak broni ideałów z cyklu za wolność naszą i waszą. Ja słucham i znowu mam dziwne uczucie, ze prezydent nie wie, w którym kościele dzwony biją.
W roku 1991 wojska gruzińskie dość krwawo rozprawiły się z bojownikami walczącymi o niezależność Osetii Południowej. Od tego czasu Osetyjczycy podejmowali wiele mniej lub bardziej skutecznych działań mających przywrócić należna im wolność. Dało to efekt w postaci autonomii na terenie, której stale stacjonowały gruzińskie oddziały porządkowe. W roku 2008 rząd autonomii zgłosił chęć wstąpienia do Wspólnoty Niepodległych Państw, do której należy Osetii Północna. Spowodowało to stanowcza reakcję gruzińskiego prezydenta noszącego notabene to samo nazwisko, co Grześ z wspomnianych pancernych. Rzeczeni Pancerni, ale nie czterej tylko gruzińscy postanowili zrobić to, co wojsko Polskie zrobiło w Czechosłowacji. Na ich i nasze nieszczęście Rosjanie mający formalną podkładkę w postaci wspomnianej powyżej deklaracji przystąpienia do WNP postanowili dobrać się do rurociągu biegnącego przez tereny Osetii. Zasłaniając się tym samym, czym Amerykanie w Iraku – obrona wolności i demokracji.
W tym momencie trudno nie zwrócić uwagi na media, które dość tendencyjnie przedstawiły ten konflikt. Mianowicie, kiedy w Afganistanie i Iraku wojska złożone miedzy innymi z Polaków robiły dokładnie to samo, co Rosjanie w Gruzji to była walka o demokracje. Kiedy Izraelskie rakiety trafiały seriami w Libańskie osiedla mieszkalne to była walka w obronie demokracji zagrożonej przez Terroryzm. Kiedy w Somali amerykańskie pociski trafiały w cywilów mówiło się o sympatykach rebeliantów zagrażających stabilizacji w regionie. Kiedy natomiast Rosjanie robią to samo to jest to inwazja imperializmu i masowe ludobójstwa. Jakoś w Kosowie zachód patrzył na nie i nie grzmiał tak bardzo.
Dlaczego zatem kiedy przeciwko inwazji w Iraku i ingerencji w Afganistanie protestowały setki tysięcy ludzi to Polskie media zamieściły jedynie wzmiankę na ten temat. Kiedy natomiast przeciwko Rosji pikietuje garstka ludzi to robi się z tego masowe demonstracje. Przeciwko zachowaniu Rosji powinno się protestować. Jednak akurat w tym wypadku istota sporu jest tak dalece śliska, że demonstrowanie w obronie Gruzji może być niemal hipokryzją. Patrząc na to, co się dzieje z żalem stwierdzam, że Rosja w polityce zagranicznej radzi sobie coraz lepiej i jej działania są coraz mniej toporne.
Nie jest moim celem bronienie Rosji. Uważam, że jest to tak samo drapieżne i zbrodnicze państwo jak każde inne. I tu właśnie zawiera się istota problemu jak każde inne. Sakaszwili dał Rosjanom pretekst do położenia łapy na rurociągu. Podobny pretekst dał Husajn amerykanom. Obydwa kraje nie dbają o wolność czy o demokracje. Oba te kraje są skłonne pogwałcić traktaty międzynarodowe, ponieważ zastąpiły ideały, o które tak głośno walczy nasz prezydent pojęciem racji stanu. To sprawia, że nie zawahają się przed niczym, aby zapewnić swemu krajowi dobrobyt.
W tym wszystkim mamy małą Polskę, której mężowie stanu wmówili sobie mit o mocarstwie.
Jest taki dowcip:
Idzie przez pustynie Polak, Francuz i Amerykanin. W pewnym momencie łapią ich ludożercy. Jako, że jest to plemię, które za cel postanowiło sobie eliminacje słabeuszy to postawiło wędrowcom ultimatum. Każdy z nich dostanie trzy razy rozpalonym metalowym prętem na klatę. Który wrzaśnie ten jest zjedzony.
Pierwszy idzie Francuz.
- Te Francuz – pytają go – masz jakieś życzenia, coś na ból czy cokolwiek?
- Łi. Posmałujcie mi piełś włonnymi uolejkami – odpowiedział Francuz a oni tak też zrobili. Pierwsze uderzenie. Zacisnął zęby i wytrzymał. Drugie uderzenie. Tak wrzasnął, że aż sam do kotła wskoczył.
Drugi idzie Polak.
- Jakieś życzenie? – pytają.
- Przestań gadać i bij – odpowiada hardo Polak. Pierwsze uderzenie. Polak ziewa. Drugie uderzenie. Polak dłubie w zębach. Trzecie uderzenie. Wzrok polaka wyraża dezaprobatę, że trwa to tak długo.
- Jesteś prawdziwym mężczyzną – stwierdza wódz wioski – Możesz iść wolno.
Następny w szranki staje Amerykanin.
- Jakieś życzenia? – pytają.
- Tak – odpowiada z wilczym uśmiechem Jankes – połóżcie mi na klatę polaka.
Niestety tak właśnie jest z Polską. Pisałem przy okazji innego felietonu, że demokracja doprowadziła do tego, że polityk myśli o konsekwencjach swoich działań tylko przez pryzmat kadencji. Oznacza to, że w wypadku Polski świadomość konsekwencji ich czynów nie wykracza w przód na dalej niż cztery lata. Poniedziałkowe orędzie prezydenta RP wspaniale pokazało, że priorytetowym celem Polskiego polityka stała się reelekcja. Oznacza to, że dobro kraju przestało być priorytetem.
Szukamy sojusznika w Stanach zjednoczonych a robimy sobie wrogów tuż przy naszych granicach. Osobiście uważam, że wizja ministra Kamińskiego wieszcząca Rosyjskie czołgi przy naszych granicach jest bzdurą. Rosja może nam obecnie przykręcić kurek z gazem skazując nas na droższy norweski gaz i tym samym wzrost niezadowolenia w kraju…bo kto się ucieszy z podwyżek. Nieco ironiczne jest to, że klucze do owego kurka dał Rosjanom tak wychwalany przez Polskie media Prezydent Sakaszwili, który zachował się niczym nieodpowiedzialny watażka wierzący, że agresywną polityka wskóra cos przeciwko gigantowi, jakim jest Rosja.
Niestety Polska dyplomacja pofotygowała się do Gruzji walczyć o wolność i demokracje. Tym samym pokazaliśmy zachodowi, że Polska polityka zagraniczna rządzą dawne urazy i fobie dwójki ludzi, którzy absolutnie nie nadają się do kierowania państwem.
W chwili obecnej Rosji najbardziej zależy na podważeniu naszej wiarygodności w oczach zachodu. Tego typu gwałtowne i nieprzemyślane ruchy stawiają nasz kraj w dokładnie takiej pozycji, w jakiej chce go ustawić Rosja. W ten oto sposób prezydent Kaczynski robi dla Rosji dużo więcej niż cała wyimaginowana siatka rosyjskich agentów, której on bezustannie szuka.
Natomiast nasz Amerykański Sojusznik juz dawno zauważył, że to, co Polskim politykom wychodzi najlepiej to ganianie za własnymi ogonami. O ile do pewnego czasu w sprawie Tarczy Antyrakietowej toczyła się debata to zamieszanie wokół rankingu popularności sprawiły, że zamiast dwóch stanowisk w dyskusji mamy kłótnie, kto i kiedy ma podpisać traktat. Wystarczy rzucić w polityków smakowitym kąskiem i już zapomina o bożym świecie i o tym, co tak naprawdę jest dla Polski dobre. Czym bowiem jest tarcza? Jest to przedmiot, który ma chronić wojownika przyjmując na siebie ciosy. Jako, że wszystkie elementy tarczy mają być zainstalowane poza USA to zakładam, że to Stany są owym wojownikiem. Idąc tym torem dochodzimy do wniosku, że tarcza jesteśmy my i to na nas spadną ciosy, które bez naszego tak zwanego wsparcia niechybnie sięgnęłyby kolebki demokracji.
Jak więc widać pomimo mocarstwowych aspiracji naszych włodarzy Polska dalej pozostaje zaściankiem o którym na zachodzie myśli się jak o trzecim świecie. Niestety polscy politycy zamiast próbować to zmienić kierują się osobistymi urazami i bliznami z przeszłości. Nasz kraj jest pokazywany w zachodnich programach jako miejsce gdzie pług zaprzężony do konia jest nadal podstawowym narzędziem rolnika. Nasi politycy wola jednak zabiegać o reelekcje i rzucać nam w twarz wyborcza kiełbasę zamiast wałczyć o Polskę, której obywatele będą nie tyle wolni, co równi z reszta świata. Niestety obawiam się jednak, że gdyby do wyborów stanął ktoś, kto by powiedział, że cztery lata jego rządów wystarcza, co najwyżej na posprzątanie brudów i stworzenie podwalin pod reformy to Polacy by go nie wybrali. Jeśli by powiedział, że dopiero wybrany na następną kadencje coś zmieni to by go wyśmiali. Polacy, bowiem oczekują nie zmian a cudu. Czy będziemy trzymać z USA czy z Rosją tak czy inaczej będziemy podporządkowani ich racji stanu. Jednak należy pamiętać, że przetrwają nie najsilniejsi, a najsprytniejsi. Mam nadzieja dożyć dni, w których to nasz racja stanu będzie na wierzchu.